0 obserwujących
176 notek
127k odsłon
  30   0

PiS vs Tusk - krajobraz po bitwie

Ale to nie jest jakaś specjalnie ważna kwestia. Tusk i bez tego jest ugotowany. A może być i tak, że szamocząc się w sieci Tusk pociągnie ze sobą na dno całą Unię Europejską.

Po czwarte. Niemcy i Francja zachowały się w sprawie kandydatury Tuska z rażącą arogancją i butą. Wbrew szeroko lansowanej tezie – w ogóle nie doszło do niczego, co można by nazwać głosowaniem. Wiemy, że tylko Polska była przeciw. Nie wiemy jednak, ile państw się wstrzymało od głosu, bo o to nawet się nie zapytano zgromadzonych. Nie liczono również głosów za. Cała procedura nie da się inaczej nazwać jak tylko karykaturą demokracji. Obrazu upadku Unii Europejskiej dopełnia bezczelna groźba Hollande’a wypowiedziana pod adresem Beaty Szydło: „Wy macie wartości, a my mamy fundusze unijne”.

Jest to wszystko tak naprawdę kolejnym już zwycięstwem JarKacza, który już dawno temu mówił był o cichej praktyce szantażowania przez Niemcy i Francję innych krajów Unii odebraniem funduszy unijnych i wyciągniętymi z kapelusza karami za bzdurne naruszenia. I oto Hollande’owi puściły nerwy i przyznał się do tego niemalże otwartym tekstem. Do tego rzecz jasna dojdzie zaniedługo kwestia Tuska. Zarówno Hollande jak i Merkel będą zmuszeni bezczelnie naginać prawo unijne, żeby ochronić Prezydenta Rady Europejskiej przed kompromitującym statusem zwykłego kryminalisty. A to tylko jeszcze wyraźniej pokaże, jak daleko sięga samowola Francji i Niemiec. I bardzo prawdopodobne, że nie spodoba się to samym Niemcom i Francuzom, którzy jakiś tam szacunek do prawa jednak mają i te wszystkie wykręty będą w stanie akceptować tylko do pewnego stopnia. Tym bardziej, że Merkel i Hollande w swoich krajach już i tak stąpają po wyjątkowo kruchym lodzie. Polityczni konkurenci Angeli Merkel i Francois Hollande’a na pewno skwapliwie skorzystają ze szczodrego prezentu, jaki im właśnie podarował Jarosław Kaczyński.

Po piąte Unia Europejska już od jakiegoś czasu cierpi na poważny kryzys z powodu hegemonii Francji i Niemiec. Ten stan rzeczy do tej pory był tematem tabu. Nie mówiło się o tym, jak jest. Nie nazywało się rzeczy po imieniu. Unijna demokracja nie działała już od dawna, ale każdy, kto podnosił ten temat, był szufladkowany jako oszołom.

Te czasy jednak minęły. Jarosław Kaczyński w ostatnich latach miał rację w tylu rozmaitych sprawach, że nazywanie go oszołomem powoli zaczyna śmiesznie wyglądać. To on ostrzegał przed imperialistycznymi zapędami Rosji - i słusznie. To on ostrzegał przed zagrożeniem ze strony fali imigrantów - znowu słusznie. Teraz okazuje się, że przed arogancją Francji i Niemiec też ostrzegał słusznie. Teraz jeszcze ten numer przeszedł, ale powoli zaczyna się robić mało sympatycznie.

Po szóste na spektakularną klęskę PiS lansuje się fakt, że za Tuskiem głosował Orban. Pomijając już wyjaśnioną wcześniej kwestię tego, że wynik Saryusza-Wolskiego nie był istotny - Fidesz jest we frakcji chadeków, której kandydatem był Donald Tusk. Obowiązuje tu ta sama partyjniacka logika, co w przypadku wyborów do Sejmu w Polsce. Gdyby Orban nie poparł Tuska, Fidesz zostałby wywalony na zbity pysk z frakcji chadeków. A pozafrakcyjni europosłowie nie mają w realiach PE wpływu absolutnie na nic. Nie dziwmy się więc postawie Orbana.

Zresztą od początku chodziło o wylansowanie Polski na ten jeden kraj, który ma cohones postawić się Niemcom i Orban doskonale o tym wiedział. Popsułby wszystko, gdyby próbował postawić Węgry w jednym szeregu z Polską. A przecież wiemy doskonale, że wyniku ostatecznego i tak by to nie zmieniło, choćby nie tylko same Węgry, ale i cała Grupa Wyszehradzka nas poparła.



Reasumując rzekomą miażdżącą porażkę najtrafniej określił sam Saryusz-Wolski: „wszystko kończy się dobrze, a jeśli nie - to znaczy, że się nie kończy”. No i właśnie o to chodzi, że właściwa rozgrywka nie tylko się nie zakończyła, ale wręcz dopiero się zaczęła. Jarosław Kaczyński planuje na dziesięć posunięć naprzód, a polscy publicyści łapią się za głowy i wieszczą klęskę już po drugim ruchu.

Zresztą dziś buchnął news o spotkaniu premierów Grupy V4 i krajów Beneluksu. Jak wam się wydaje, o czym oni wszyscy będą rozmawiać z jedynym krajem, który miał odwagę postawić się Francji i Niemcom? Bo przecież, że nie o tym, jaki Tusk jest wspaniały i jaka Polska jest be, że go nie poparła. Gdyby naprawdę postępowanie Polski oceniali jako kompromitujące i głupie - to by się po prostu z naszą Panią Premier nie spotykali.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale