48 obserwujących
496 notek
500k odsłon
  370   0

Koniak „Martel” i siła nauki marksistowskiej

            Z drugiej jednak strony istnieje przeciwwaga w postaci kierunków nie lub nawet antymarksistowskich. Wyliczyć można by trzy zasadnicze: 1/ katolicki, skupiony wyłącznie na KUL-u, pod kierownictwem doc. Turowskiego, 2/ pozytywistyczny, o silnej orientacji amerykańskiej, reprezentowany głównie na UW przez doc. Nowaka i doc. Podgóreckiego, 3/ „szkoła Znanieckiego”, wyraźnie idealistyczna i ostro antymarksistowska, dziś kontynuowana wyłącznie chyba przez prof. J. Chałasińskiego x/ [przypis - W chwili obecnej prof. Chałasiński związany jest etatowo z PAN-em, ale głównie udziela się w pracach zespołu skupionego wokół pisma ZSL „Wieś Współczesna”. Ostatnio otwarcie wystąpił w artykule na łamach „Kultury” – z apologią szkoły Znanieckiego. Do 1959 r. był zcą sekretarza naukowego PAN. Ze stanowiska tego został odwołany po wystąpieniu ze szkalującym [Pol]skę referatem na IV Światowym Kongresie Socjologicznym w Stresie.] Wpływy tych kierunków dają się odczuć m.in. w postawach niezaangażowanych pracowników nauki i studentów, którzy nie deklarując się wyraźnie wykazują czasem skłonności do teorii i metodologii niemarksistowskiej.

            Badania socjologiczne w Polsce mogą już dziś wykazać się poważnym dorobkiem. Szczególnie pionierskie i owocne były badania nad wsią, przemysłem, klasą robotniczą i inteligencją, wojskiem. W tych dziedzinach socjologowie polscy traktowani są w innych krajach socjalistycznych jako autorytety, od których mniej zaawansowana socjologia tych krajów chętnie się uczy /np. organizowany na czerwiec 1966 kurs szkoleniowy w zakresie metodologii, który odbędzie się w Polsce, pod polskim kierownictwem, a zgrupuje pracowników naukowych z innych krajów socjalistycznych, przekłady prac x/ [przypis – W Czechosłowacji ukazały się np. prace Szczepańskiego, Baumana, Wiatra, Szostkiewicza; w ZSRR ukazuje się praca Baumana; w Jugosławii – Szczepańskiego, Baumana, Wiatra itp.] socjologicznych, zaproszenia na konferencje, wykłady itp./. W skali światowej socjologia polska jest najsilniejszym kierunkiem myśli marksistowskiej w tej dyscyplinie naukowej. Liczy się coraz poważniej w konkurencji z kierunkami burżuazyjnymi. Wprawdzie trudno byłoby wymienić osiągnięcia socjologiczne na miarę tych, które mamy już w filozofii, ale jest to niewątpliwie szybko rozwijająca się, należąca do czołówki europejskiej dyscyplina naukowa.

            Cechą znamienną i korzystną ostatnich lat w rozwoju polskiej socjologii jest pełniejsze łączenie badań empirycznych z teorią. Ostatnio ukazuje się szereg poważnych prac teoretycznych i podręcznikowych /Szczepańskiego, Baumana, Hochfelda, Hirszowicz, Wiatra/. Dominuje w nich stanowisko marksistowskie, choć wśród samych marksistów występują poważne różnice zdań /np. kontrowersja w sprawie stosunku ideologii i nauki, w której stanowisko Hochfelda krytykowane było przez kilku innych autorów/.

            Równocześnie jednak nie brak w niektórych zagadnieniach zamieszania ideologicznego i metodologicznego. W sprawach metodologii istnieją tendencje /otwarcie wyrażane np. przez S. Nowaka, ale podzielane przez innych/ do mechanicznego przyjmowania wzorów amerykańskich /vide: ostatnia książka Nowaka o metodologii/. W sprawach merytorycznych pojawiają się ujęcia bardzo nam dalekie /np. praca Ossowskiego o strukturze klasowej, atakowana przez część środowiska marksistowskiego za poglądy w istocie zbieżne ze stanowiskiem Dżilasa/. Ostatnio wprawdzie mniej jest otwartych ataków na sprawy polityczne /typu wspomnianego referatu Chałasińskiego/, ale niektóre prace badawcze /np. Nowaka o studentach warszawskich/ koncentrują się na zjawiskach rzucających negatywne światło na naszą politykę. Jest też sporo prac idących „w bok” od marksizmu /np. skądinąd ciekawe studia A. Sarapaty o strukturze społecznej biorą pod uwagę tylko zagadnienia stratyfikacji prestiżowej, co uważane jest w środowisku marksistowskim za znaczne zwichnięcie proporcji/. Słowem, powiedzieć można, że walka o marksistowski i zgodny z polityką partii charakter socjologii polskiej jest daleka od zakończenia.

            Perspektywy rozwojowe tych dwóch bliskich sobie dyscyplin zależą od rozwiązania następujących problemów:

1 umocnienie środowiska marksistowskiego, wzmożenie jego politycznej zwartości i zwiększenia jego roli w całokształcie życia naukowego,

2 kontynuowania kierunku prowadzonych prac badawczych i szybszym rozwojem teorii socjologicznej,

3 aktywne przeciwdziałanie oddziaływaniu myśli burżuazyjnej przy równoczesnym ofensywnym wychodzeniu z naszymi wpływami na teren międzynarodowy.

            W sprawie /1/ wydaj się, że konsolidacja polityczna stanowiska partii dokonuje się, choć zbyt wolno. Mści się tu częściowo zaklajstrowanie rozbieżności merytorycznych w latach 1957- 59, bez ich dostatecznie głębokiego przeanalizowania i rozwiązania. Należy jednak pamiętać, że szkodę sprawie przynoszą próby zaogniania dyskusji typowo naukowych i przeobrażanie ich w walki polityczne; idzie bowiem o to, by pozyskiwać dla stanowiska partii uczonych marksistów, których osiągnięcia naukowe mają dla partii i kraju realne znaczenie.

            Kwestia /2/ wydaje się właściwie rozwiązywana i oczekiwać realistycznie można syntez teoretycznych opartych na badaniach empirycznych /szczególnie w IFiS pod kierownictwem Szczepańskiego/. Sprawa /3/ jest najbardziej zawikłana. Wpływy burżuazyjne istnieją i przy otwartych kontaktach istnieć będą. Aktywność środowiska marksistowskiego w ich zwalczaniu powinna być większa /tylko nieliczni autorzy – Bauman, Hirszowicz, Wiatr – poświęcali prace krytyce socjologii burżuazyjnej; w filozofii jest pod tym względem znacznie lepiej/. Zarazem w chwili obecnej wychodzenie na zagranicę jest bardziej okazją do naszego oddziaływania niż zagrożeniem wpływami obcymi.

            Na tym tle sprawa roli placówek wojskowych. W grę wchodzić mogą katedry WAP: filozofii /płk Ochocki/, socjologii /doc. Wiatr/, ew. pracy partyjno-politycznej /płk Malczewski/ - głównie z uwagi na ścisły kontakt z socjologią. Są to katedry marksistowskie, ale małe i słabe. Socjologia wojska jest niewątpliwe polskim „novum” w krajach socjalistycznych, ma też pewną pozycję na terenie socjologii krajowej. Jednakże młodość kadry /nie wiekiem, lecz stażem naukowym/, jej ilościowa szczupłość ograniczają bardzo rolę placówek wojskowych. Mamy wprawdzie kilka doktoratów wojskowych w tej dziedzinie, ale ciągle brak dostatecznej kadry. Wydaje się zresztą, że odbija się ujemnie odpływ kadry cywilnej /w ostatnich latach od pracy w WAP odeszli bardzo dobrzy specjaliści w tych dziedzinach: prof. Legowicz i prof. Szczepański, zmarł prof. Kroński/. Postulowałem silniejszy związek z cywilnymi placówkami i doinwestowanie kadrą naukową.

                                                                                              …JWiatr [parafa]

Cdn

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura