10 obserwujących
378 notek
262k odsłony
  5777   0

Dlaczego Polacy zarabiają nadal kilkakrotnie mniej niż zachodni Europejczycy?

Polacy zarabiają prawie 6 razy mniej niż mieszkańcy Liechtensteinu, ponad 3 razy mniej niż Irlandczycy, prawie 2 razy mniej niż Hiszpanie, ok. półtora raza mniej niż Estończycy czy Słoweńcy!

image

   Louis Dewis – Stary żebrak
___________________________________________________________________________
Przeciętne wynagrodzenie miesięczne netto w EURO  (2019/2020)
na podstawie Wikipedia – List of European countries by average wage
 
1.     Liechtenstein    4,887
2.     Szwajcaria    4,588
3.     Luksemburg    3,573
4.     Dania    3,562
5.     Islandia    3,221
6.     Norwegia    3,078
7.     Austria    2,885
8.     Irlandia    2,748
9.     Szwecja    2,741
10.    Finlandia    2,509
11.    Niemcy    2,456
12.    Francja    2,411
13.    Belgia    2,262
14.    Wielka Brytania    2,229
15.    Holandia    2,152
16.    Hiszpania    1,784
17.    Włochy    1,729
18.    Cypr    1,658
19.    Estonia    1,214
20.    Słowenia    1,175
21.    Grecja    1,116
22.    Czechy    1,084
23.    Portugalia    1,004
24.    Litwa    928
25.    Chorwacja    902
26.    Polska    860
27.    Łotwa    844
28.    Słowacja    836
29.    Węgry    755
30.    Rumunia    682
31.    Bułgaria    554
________________________________________

Polska nie ma szans na powtórzenie tego, co zrobiły np. Irlandia, Nowa Zelandia czy Singapur, gdyż patologiczny system selekcji sprawujących władzę w państwie (m.in. „najgłupsza na świecie ordynacja wyborcza” czy nieuczciwe konkursy) sprawia, iż decyzyjne stanowiska (od kierownika wiejskiego domu kultury po posłów i ministrów) obejmują zazwyczaj ludzie mało inteligentni, nieuczciwi i tchórzliwi. Od 1989 roku Polską rządzi grupa ok.300 osób, którzy od czasu do czasu zmieniają sztandary polityczne, pod którymi kandydują (Tusk, Pawlak, Kaczyński, Miller są obecni na scenie politycznej cały ten czas).

Skoro przez 30 lat ludzie ci nie byli w stanie stworzyć warunków podwyższenia standardu życia Polaków do poziomu państw Europy Zachodniej, nie będą w stanie tego zrobić także w przyszłości. Dlatego Polakom opłaca się dokonanie gruntownych zmian na polskiej scenie politycznej.

Nie będzie to oczywiście proste, gdyż tragicznie niski poziom nauczania (co potwierdzają np. odległe miejsca nawet najlepszych polskich uniwersytetów na listach rankingowych uczelni) oraz ogłupianie społeczeństwa przez kolejne ekipy rządzące (m.in. przy pomocy prymitywnych mass mediów oraz plebejskiej rozrywki w stylu disco polo) doprowadziły do tego, iż Polacy po roku 1989 dokonują co 4 lata tak fatalnych wyborów, iż niemożliwym jest szybki rozwój gospodarczy kraju. W 100-tysięcznym mieście wyborcy głosowali na jednego z kandydatów na prezydenta tegoż grodu tylko dlatego, iż „ładnie śpiewał godzinki”, w tarnowskim okręgu wyborczym do Sejmu wybrany został 23-letni magazynier spod Wieliczki, (mimo, że był „ukryty” w środku listy wyborczej i nie powiesił ani jednego swego plakatu), tylko dlatego, że nazywał się Ziobro (nawiasem mówiąc, nie był spokrewniony ze Zbigniewem Ziobro).

Jeśli Polacy chcą za 5-10 lat zarabiać tyle, co obywatele Irlandii, Nowej Zelandii czy Singapuru, władzę w naszym kraju muszą przejąć zupełni inni ludzie, którzy będą w stanie przeprowadzić podobne reformy jak Irlandczycy, Nowozelandczycy czy Singapurczycy, o czym będzie mowa w dalszej części tego tekstu.

Na polskiej scenie potrzebna jest autentycznie nowa siła polityczna (nie w rodzaju Petru bis), spoza obecnego układu, która zmieni gruntowanie patologiczny system, sprawiający, że posłami, ministrami, prezesami spółek państwowych i samorządowych, ambasadorami, dyrektorami istotnych instytucji mianowani są wyłącznie ludzie związani z rządzącym w danej chwili ugrupowaniem (nowa nomenklatura), którzy otrzymane od kacyków partyjnych stanowiska traktują jako swego rodzaju zdobycz wojenną, a nie szansę na przeprowadzenie koniecznych reform.

Prowadzące od lat wojnę polsko-polską, wrogo nastawione do siebie plemiona polityczne nie mają żadnego pomysłu, by w ciągu kilku lub kilkunastu lat - podobnie jak to miało miejsce w przypadku Irlandii, Nowej Zelandii czy Singapuru - zapewnić Polakom standard życia, jakim się cieszą obywatele wymienionych tu państw.
Nie musimy wymyślać prochu. Wystarczy dostosować do polskich warunków reformy niżej opisane, by powtórzyć sukces Irlandii, Nowej Zelandii czy Singapuru.
 

Inteligentna niepodległość Irlandii źródłem jej sukcesu ekonomicznego
image 

To, czego Polsce nie udało się osiągnąć w ciągu ostatnich 30 lat, zrobiła Irlandia w znacznie krótszym czasie, bo w ciągu ok. 10 lat.  
Spektakularny sukces gospodarczy Irlandii nie był wyłącznie wynikiem – jak próbują sugerować niektórzy – pomocy finansowej ze strony EWG (poprzedniczki UE), po roku 1973, lecz późniejszej, przemyślanej, irlandzkiej strategii przyśpieszonego rozwoju ekonomicznego.

Liczne podobieństwa historyczne Polski i Irlandii sprawiają, iż porównanie  skutków działań polityków tych państw ma szczególny sens. Polskę zniszczyły m.in. zabory, wojny, komunizm i emigracja wartościowej części społeczeństwa, Irlandię – wielki głód lat 1845 – 49 (gdy zmarło 20% Irlandczyków) skutkujący emigracją  2 milionów osób,  brytyjska okupacja do początku lat 20-tych ub. wieku,  zniewalająca zależność gospodarcza od Londynu (w praktyce do końca lat 70-tych). Jak słaba była pozycja Irlandii, pokazują dane z lat 1950-59, kiedy to średnie tempo wzrostu gospodarczego wynosiło w tym kraju tylko 1,8%, a w PRL-u - 2,6%, zaś latach 1970-79 – 3,2%, a w PRL-u – 3,4%. Czyli można powiedzieć, iż pozycja startowa Irlandii i Polski pod komuną była porównywalna. W ciągu ostatnich 40 lat Irlandia pozostawiła nas jednak daleko w tyle.

Lubię to! Skomentuj76 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka