10 obserwujących
337 notek
230k odsłon
624 odsłony

Jak zniszczyć antysystemowy ruch protestu w Polsce?

www.oburzeni.org.pl
www.oburzeni.org.pl
Wykop Skomentuj4

 

Aktywność służb specjalnych wobec przeciwników pookrągłostołowego układu

Po 25 latach – dla tych przynajmniej, którzy obserwują uważnie polską scenę polityczną – jest rzeczą oczywistą, iż ok. 300 osób, które rządzą Polską po 1989 roku, zmieniając jedynie szyldy – lub ludzie z nimi związani – podejmują zawsze działania prewencyjne, gdy ich monopol władzy jest zagrożony.

 

Jak kontrolować protesty społeczne?

Tak było już na samym początku, gdy na początku lat 90. próbowano przeprowadzić (ciekawe dlaczego tak nieudolnie?) lustrację, później gdy likwidowano WSI (dając przeciwnikom tej akcji znakomite argumenty do ręki!). Gdyby te operacje zostały przeprowadzone sprawnie, rządzący straciliby ważne wsparcie ze strony postkomunistycznych służb specjalnych.

Z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia w czasie pierwszych wyborów prezydenckich. 300-osobowa grupa sprawująca władzę zadbała o to, by trzema liczącymi się kandydatami, były osoby nie zagrażające jej panowaniu. Nie było istotne, która z nich będzie prezydentem RP. Każdy z tych kandydatów (nie tylko Wałęsa) np. „wzmacniałby lewą nogę” itd.

Warto pamiętać, dzięki komu (głównie) Wałęsa został prezydentem (i zadać sobie pytanie, czy wówczas promotorzy Wałęsy nie wiedzieli, jaka jest jego przeszłość?).  Warto dzisiaj także przypomnieć sobie, kto był uczestnikiem lub zwolennikiem rozmów przy „Okrągłym stole” (oraz w Magdalence) spośród tych, którzy dzisiaj stwarzają wrażenie, że są przeciwnikami tego zabójczego dla Polski układu czerwonych komunistów i różowej „opozycji”.

Warto także pamiętać, dlaczego upadła partia Olszewskiego - Ruch Odbudowy Polski, która w pewnym momencie cieszyła się kilkunastoprocentowym poparciem (np. kto i w jaki sposób rejestrował listy wyborcze ROP w pierwszej wersji). Warto wrócić do czasów, gdy głównym doradcą premiera Olszewskiego był człowiek znany z archiwum IPN jako „Zapalniczka” i przypomnieć sobie, w jaki sposób kierował sekcją polską Radia Wolna Europa – patrz np. tutaj:  

http://www.marekciesielczyk.com/publikacje-wyk%C5%82ady/

(skan drugiego artykuły pt: „"Radio Free Europe's Discordant Voices", w: LAISSEZ-FAIRE, nr 1, Londyn - Waszyngton, lato 1991, str. 48 – 53)

Dla zamkniętego układu władzy było i jest rzeczą oczywistą, iż wcześniej czy później społeczeństwo będzie się buntować, a nawet zacznie się organizować. Warto więc wziąć samemu udział w tym buncie, hamując go od środka. Swego czasu, służby rosyjskiego cara same organizowały „nielegalne” drukarnie, by kontrolować, co one publikują i w odpowiednim momencie wysłać na Sybir całe opozycyjne wobec cara towarzystwo. Dzisiaj w Polsce dzieje się podobnie.

Gdy wiadomo było, że prawa strona wcześniej czy później zorganizuje się w ruch, który będzie chciał wprowadzić do Sejmu swych przedstawicieli, wymyślono AWS, na którego czele znalazł się nieudacznik, o którym wiadomo było, że doprowadzi całą tę formację do upadku, co przywróci do władzy postkomunistów (i tak też się stało). Na czele rządu stanął poczciwy Jerzy Buzek, którym Krzaklewski mógł „sterować z tylnego siedzenia”, jak wówczas mówiono.

Następnie zorganizowano (chyba według podobnego modelu?)  dwie partie protestu: „Samoobronę” i „Ligę Polskich Rodzin”, które w pewnym momencie cieszyły się poparciem ok. 25% wyborców! Lider pierwszej określany jest dzisiaj jako rodzaj „seryjnego samobójcy” (mało kto chyba wierzy w jego samobójstwo), zaś lider drugiej chodzi dzisiaj pod rękę z politykami, których wcześniej rzekomo był przeciwnikiem politycznym! Co więcej, partie te stały się w pewnym momencie koalicjantem PiS i tym samym zakończyły się w Polsce po raz kolejny rządy „prawicy”.

Po drodze powstał kolejny ruch protestu „Naprzód Polsko”. Wkrótce jednak okazało się, że musiał się rozpaść, gdyż doszło do swego rodzaju transferu jego liderów na inne listy wyborcze. Nie można wykluczyć, że podobny los spotka już wkrótce Ruch Narodowy…. Ale to karta jeszcze do końca nie zapisana…

Jak prawica niszczy siebie sama – patrz:

http://www.eioba.pl/a/4gro/prawica-sama-sie-niszczy-slawomir-cenckiewicz-nie-jest-wiarygodnym-historykiem

 

Jak nie dopuścić do powstania alternatywy politycznej?

Gdy już powstaje jakiś nowy ruch pozaparlamentarny i zanosi się na to, iż może on odegrać jakąś rolę na polskiej scenie politycznej, jest on umiejętnie rozbijany przy pomocy różnych technik, stosowanych od czasów - nie Ochrany czy CZEKI, lecz - Kaina i Abla.

Gdy ruch taki zaczyna w dzisiejszych czasach dojrzewać, mogą być stosowane także techniki nie znane ani Afanasijowi Wjaziemskiemu (słynny opricznik Iwana Groźnego), ani Feliksowi Dzierżyńskiemu czy nawet Jurijowi Andropowowi. Powstał bowiem Internet – broń obosieczna.

Można oczywiście zacząć niszczyć nowy ruch już na samym początku (niejako profilaktycznie), wykorzystując różnice w temperamentach i ambicjach jego członków, Można także naśladować carów i samemu kreować nowe ruchu, by później samemu je zniszczyć. Na przykład – zapoczątkować jakąś akcję, a następnie ją sztucznie wygasić. W ten sposób działa polityczny "wentyl bezpieczeństwa". Uczestnicy takiej operacji sami zrażą się do wszystkiego, widząc brak kontynuacji, marazm etc. Można rozbić nowy ruch na kilka zwalczających się organizacji. Wówczas najprawdopodobniej żadna z nich nie odniesie sukcesu, gdy ich uczestnicy będą świadkami gorszących konfliktów liderów itd.

Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale