Prezydent Niemiec podaje się do dymisji, gdyż utracił zaufanie społeczne po publikacjach na temat jego związków z biznesmenami. Na czym polegają te związki? Kredyt na dobrych warunkach, wakacje itp. Czyli w zasadzie same drobiazgi (przynajmniej, gdy patrzymy przez pryzmat polskiej sceny politycznej). I jaka jest reakcja ludu? Oburzenie, zbiorowa histeria (wariaci - wydaje im się, że polityk może być uczciwy i pracować dla dobra kraju, naiwniaki). Zewsząd słychać było nawoływania do honorowej kapitulacji.
Dla odmiany spójrzmy na Pana Prezydenta Komorowskiego. Przyszywany hrabia, niejasne związki z postkuministycznymi służbami, awans dla gen. Janickiego, ciągłe wpadki i słowne lapsusy. I nikt nie wzywa do dymisji. Krytyka tylko w oszołomskiej prasie i internecie. Istna sielanka.
Różnice pomiędzy jakością polskiej i niemieckiej demokracji widać na pierwszy rzut oka. Media w Polsce służą w pierwszej kolejności zapewnieniu władzy "swoim". W Niemczech tę władzę kontrolują. Jest jednak jeszcze jedna rzecz. Niemcy wierzą w siebie i w swoich polityków. Dla Polaka i tak każdy polityk to złodziej, więc po co go wymieniać? Bez wiary w siebie, w nasze zdolności i możliwości budowy dostatniego i niezależnego Państwa trudno będzie o innych rządzących, niż Komorowscy.




Komentarze
Pokaż komentarze (9)