MadMaciek MadMaciek
195
BLOG

Światłocień

MadMaciek MadMaciek Polityka Obserwuj notkę 4

Swego czasu często zdarzało mi się odwiedzać pewien pub, jeden z wielu małych lokali zapełniających nasyp kolejowy we Wrocławiu przy Bogusławskiego. Miejsce to jest wielce urokliwe, ciąg malutkich knajp, restauracyjek, pubów i czego dusza pragnie, ciągnące się przez około kilometr w samym centrum miasta. Z tym czy owym przyjacielem, a często z oboma, zasiadaliśmy przy barze, zamawialiśmy mix ciemnego piwa z pszenicznym i oddawaliśmy się rozkoszy gwałtownej dyskusji co rusz przerywanej głośnym stukotem przejeżdżającego nad głowami pociągu. Przyjemności dopełniała śliczna barmanka, inteligentna absolwentka jakichś całkowicie niepraktycznych studiów humanistycznych, która nie dość, że dolewała piwa, to jeszcze była świetnym partnerem w rozmowie. Barmanka tak spodobała się jednemu z moich przyjaciół, że ten oszołomiony nieco trunkiem i jej urokiem umówił się z nią. I tu niespodzianka. Wielce lubiana przez nas Pani Podająca Piwo w świetle słonecznym okazała się znacznie mniej atrakcyjna niż w przydymionym świetle ciemnej knajpki. Szara cera zakonserwowana dymem tytoniowym, podkrążone z niewyspania oczy, mało atrakcyjne workowate ubranie. Kolega wycofał się rakiem i na tym skończył się piękny romans.

Przytoczona przeze mnie sytuacja przypomniała mi się, gdy w zeszłym tygodniu na łamach prasy ukazała się informacja o agenturalnej przeszłości Lecha Wałęsy i rozgrzała na powrót część opinii publicznej. W zasadzie to skojarzenie wywołała nie informacja o możliwym odtworzeniu zaginionych dokumentów, a sama dyskusja, w szczególności głosy typu Pani Janiny Jankowskiej. Bo czy argumentacja deprecjonująca znaczenie odkrycia prawdy nie jest właśnie próbą zostania w ciemnej knajpie, gdy na dworze świeci słońce? Pozostanie w zacienionym pokoju pozwala nam widzieć świat nieco mniej wyraźnym, ale z pewnością atrakcyjniejszym. Bohaterowie pubu "Pod III RP" są bez skazy, na ich twarzach nie znać zmarszczek, a makijaż jest wiecznie doskonały. Nasze własne niedoskonałości też jest łatwiej ukryć. Po co więc wychodzić w światło dnia? Nie lepiej zostać tu, gdzie siedzimy i dalej mamić się tą zadymioną rzeczywistością? Tak przecież żyje się lepiej.

Na nieszczęście, są jeszcze ludzie światłolubni. Chcący znać prawdę, sprawdzać brzozę, ekshumować ciała, otwierać teczki, karać za łapówki. Dla osób siedziących bez końca przy stoliku w ciemnym lokalu są jak wrzód na przysłowiowej rzyci. Ci nie mają interesu w wychodzeniu na światło dnia. Jedni chcą ukryć brzydotę, drudzy chcą się mamić fałszywym pięknem. Ja zdecydowanie wolę słoneczny dzień. A najlepiej, to gdzieś w górach, gdzie powietrze jest krystalicznie czyste, a wzrok sięga daleko.

MadMaciek
O mnie MadMaciek

Ambitny i narwany. Nie lubi się wydeptanych ścieżek, bezmyślności i głupoty. Się lubi się dyskusje, piwo, książki i muzykę. Się kocha się góry, córkę, syna i żonę. Żyje się w Polsce i chce się żyć w Polsce.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka