MadMaciek MadMaciek
357
BLOG

Emerytura na rencie

MadMaciek MadMaciek Polityka Obserwuj notkę 2

Kolejna reforma, kolejny sukces. Krok ku szczęściu i dobrobytowi, przynajmniej premiera. Ja bym jednak chciał poznać odpowiedzi na kilka pytań związanych z reformą i bynajmniej nie chodzi mi o jakieś tam wyliczenia. Jest jednak kilka spraw, na które rząd powinien odpowiedzieć i mam tu  przede wszystkim na myśli kwestie prawdziwych reform, a nie "reformy", z którą mamy do tej pory do czynienia.

I tak w kolejności niekoniecznie alfabetycznej.

  1. Co z reformą OFE? System ten miał w swoich założeniach przynajmniej częściowo zapewnić Polakom niezależność od wahnięć demograficznych. W połączeniu z częścią emerytury pochodzącej z ZUS-u, czyli opartej na zasadach umowy pokoleniowej, zapewniałby również pewne minimum socjalne na wypadek gwałtownej utraty wartości oszczędności emerytalnych. A jak na razie to robimy krok za krokiem do tyłu. Piszę „MY”, bo koszty tych zaniechań będzie ponosiło społeczeństwo, a nie nasi decydenci. Skoro rząd tak bardzo dba o naszą przyszłość, że w trosce o naszą godną starość podnosi wiek emerytalny, to ja bardzo chciałbym wiedzieć, co z projektem, który wydawał się sensowny i mógł rzeczywiście przynieść wiele korzyści? A wieść niesie, że w roku bieżącym MF szykuje kolejny skok na OFE. Pewnie też nazwany reformą. A potem, jak już to źródełko wyschnie, czas będzie znowu podnieść wiek emerytalny. Znaczy się dalej system reformować.
  2. Kolejną sprawą to polityka prorodzinna. Zgaduję, że babcie pracując o siedem lat dłużej będą miały problem z wsparciem młodych rodziców i zajęciem się wnuczkami, czyli potrzebne są żłobki i przedszkola dla każdego, a nie tylko dla szczęśliwców (wiem coś o tym, bo właśnie jestem po batalii wbicia dziecka do żłobka, bo babcie na emeryturze zdecydowały się pracować). Nic nie słyszałem o planach rozbudowy infrastruktury dla najmłodszych, a wręcz przeciwnie, wszelka pomoc dla młodych rodziców jest coraz bardziej zmniejszana. Nie to, co VAT na ciuszki dla maluszków. Ten pędzi do góry.
  3. Idźmy dalej, czyli przywileje emerytalne. Ja mam pracować do 67 roku życia, a co z żołnierzem, strażakiem, policjantem czy górnikiem? Ci, rozumiem, wykonują tak trudną, wycieńczającą i wymagającą pracę, że w wieku 40 lat są już na nią za starzy. Czy może jest po prostu tak, że likwidując im przywileje rząd narazi się na blokadę Państwa, a korzyści (czyli podlizanie się prominentom UE, które ma w efekcie doprowadzić do wciągnięcia Tuska do ich grona) i tak większych niż podniesienie reszcie wieku emerytalnego nie przyniesie?
  4. Następny temat to KRUS. Czyli dofinansowywanie cwaniaczków z łączką. Im też się należą bonusy, bo inaczej Pawlak nie dostanie się na kolejną kadencję do parlamentu. Jakie zmiany tu się szykują?
  5. No i służba zdrowia. Średnia wieku może i się wydłuża, ale czy idzie to w parze z jakością życia i poprawą stanu zdrowia? Raczej nie. Kolejki do specjalistów, problemy z podstawowymi zabiegami, szpitale odsyłające pacjentów z kwitkiem, bo limity się wyczerpały. Taki system może zagwarantować, że do emerytury się nie dożyje. I to jest dopiero reforma! Nobel z ekonomii murowany (a może i pokojowy, za znalezienie recepty na kryzys).
  6. Bezrobocie. Jak wyglądają plany rządu wobec aktywizacji niepracujących 50-latków? Czy przed podniesieniem wieku emerytalnego rząd nie powinien w pierwszej kolejności szukać dodatkowego źródła wpływów do ZUS-u właśnie poprzez walkę z bezrobociem? A przecież tutaj „reforma” będzie miała dodatkowy negatywny wpływ. I to najbardziej uderzy w młodzież.

Ktoś mógłby stwierdzić, że efekt obecnie forsowanej „reformy” ujrzymy dopiero za wiele lat, gdy wiele z powyższych problemów zostanie zażegnanych. Czy aby na pewno? Co ze służbą zdrowia na przykład? Na całym świecie jest z tym problem i dostęp do niej pogarsza się, a nie poprawia. Czyli mam rozumieć, że Polska na już gotowe recepty na te problemy? Kolejny Nobel już czeka!

Tak po prawdzie, to podniesienie wielu emerytalnego, a w zasadzie jego celowość, jest obarczona tyloma zmiennymi i nieprzewidywalnymi okolicznościami, że o jego konieczności dowiemy się dopiero po kilkudziesięciu latach. Pewne jest za to jedno, że z legislacyjnego punktu widzenia taka postać reformy jest możliwie najprostsza do przeprowadzenia. Nie trzeba się przejmować żadnymi strukturalnymi zmianami, poprawiać efektywność wydawania publicznych pieniędzy, deregulować, walczyć z korupcją, usprawniać zarządzanie, zmniejszać liczbę urzędników itd. A ja chcę dowiedzieć się czegoś o właśnie takich reformach. Chciałbym wiedzieć, jakie rząd planuje działania w tych wymienionych przeze mnie kierunkach, bo w obecnej postaci „reforma” to jedynie oszczędzanie mające poprawić notowania Tuska wśród unijnej wierchuszki. Kosztem niedoinformowanego i całkowicie ignorowanego społeczeństwa. I nic ponadto.

MadMaciek
O mnie MadMaciek

Ambitny i narwany. Nie lubi się wydeptanych ścieżek, bezmyślności i głupoty. Się lubi się dyskusje, piwo, książki i muzykę. Się kocha się góry, córkę, syna i żonę. Żyje się w Polsce i chce się żyć w Polsce.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka