Znów do boju ruszają wygłodniałe watahy pseudo pacyfistów, miłośników tych innych. Szarpią, kąsają, skamlą i pochlipują, że jakie to straszne, jakie przykre, że my, tu, w Polsce, zamiast cieszyć się wolnością i niepodległością i oddawać się li tylko miłości bliźniego jakieś tam więzienia zakładać pozwalamy. A w tych więzieniach zamiast samarytańskiej opieki i pomocy więźniom dostarczać to ktoś przesłuchiwać ich śmiał.
Skandal! Zbrodnia i krew na rękach naszych! Gorze nam!
Co to za państwo prawa? Co to za niepodległość, gdzie musimy iść na tak upadlające kompromisy z naszą przez wieki kształtowaną polską moralnością, wrażliwością kutą długimi latami niewoli pod młotami doświadczeń strasznych i bolesnych, tortur ciała i ducha. My, co za sumienie świata się mamy, do takich zbrodni na ziemi naszych ojców dopuszczamy! Te Boże niewiniątka, o pokoju śniące, ze swej macierzy wyrwane i w nasz kraj zimny rzucone, przez ludzi, których nie znają, pytani o sprawy, których nie rozumieją. O biada nam, zbrodniarzom. A wszystko za namową tych Jankesów, którzy żandarmem świata chcą być, demokrację eksportować, a jeszcze nie dawno tam ludzie w białych kapturach czarnych mordowali, uprzednio Indian i bizony wykłuwając. I to oni mają nam być wzorem? Przecz z takim sojuszem! Ratujmy resztki naszego wizerunku na arenie międzynarodowej, bo niedługo z takimi zbrodniarzami jak my to nawet Putin będzie brzydził się zadać.
Lament idzie mniej lub bardziej taki. Straszne.
Argumentów w obronie działań ówczesnego rządu padło mnóstwo. A ja tak bym z innej strony zaszedł.
Przede wszystkich tych nagłych miłośników wolności i niepodległości, u których ten upadlający sojusz z USA wszak tak święte oburzenie wywołał, spytać chcę, gdzie ich oburzenie było, gdy nasi rosyjscy towarzysze, za nic mając polską wolność i niepodległość, pokazali nam wyprostowany środkowy palec prawej dłoni przy okazji śledztwa smoleńskiego? Co ci ludzie wypisują pod notkami blogerów, dziennikarzy i naukowców szczerze zaangażowanych w prawdziwą niezależność Polski? Szmacą ludzi, którzy chcą poznać prawdę, zakrzykują ironią, tym chocholim chichotem, starania o utrzymanie Polski na długie lata w rodzinie krajów wolnych i demokratycznych. Bardzo dużo krzyczą o nowoczesności, postępie i tym podobnych bzdetach, ale to oni siedzą jeszcze głęboko w komunistycznym bagnie. Sytuacja ta dobitnie pokazuje, jak bardzo uwarunkowani zostali przez długie lata komuny. Są dowodem na to, że nie wszystkie rany leczy czas. Nie potrafią zapomnieć tych wszystkich strachów i lęków, których wtedy doświadczyli, albo które rodzice im wpoili. Pod ich łóżkami, w ciemną, grudniową noc, nadal czai się WRONiec, a pod domem czerwonoarmista stróżuje, by wszelki bunt w zarodku zdławić. Nigdy nie dorosną do prawdziwej wolności, ona ich przerasta i przeraża. Mam nadzieję tylko, że kiedyś uda się powstrzymać tę zarazę, którą roznoszą, ten strach, małość, minimalizm i miernotę.




Komentarze
Pokaż komentarze