PiS wyraźnie przejął inicjatywę, są faworyzowani przez sondaże, ich debaty skupiają uwagę opinii publicznej. Na dodatek jedynie słuszna partia i jej członkowie za wszelką cenę starają się dostarczyć argumentów, że ich partia to nic innego jak tylko bagno prywaty, korupcji i obłudy, co wręcz wzorcowo unaocznił poseł Niesiołowski żądając wystawienia rodzinom ofiar katastrofy smoleńskiej rachunków za nietrafione ekshumacje. Jego zwyczajowy takt i niezmierzone pokłady empatii na poziomie hieny nie przysłużyły się zbyt dobrze wodzowi, dzięki Bogu (w niczym nie ujmując Panu prof. Niesiołowskiemu, musimy przyznać, że on również miał w tym spory udział).
Taki stan rzeczy jest przede wszystkim problemem nie dla speców partyjnych, takich jak wspomniany entomolog, ale w pierwszej kolejności dla szanujących się dziennikarzy. Czym przykryć te nieszczęśliwe zbiegi okoliczności? O żadnych kłamstwach przecie, czy nieudolności, fałszu, korupcji być nie może. Podobnie nie można wspomnieć o udanej akcji opozycji. Ta przecież ze swej natury jest gorsza, podobnie jak żyd w III Rzeszy, czy czarny w Ameryce lat pięćdziesiątych. Największe tuzy naszego lokalnego dziennikarstwa pracowały pewnie długo w noc i wymyśliły! Wymyśliły kilka ciekawych opcji.
Oto pierwszą z brzegu jest hasło wypowiadane przez starszą, zmęczoną klientkę naszego systemu zdrowotnego, która łamiącym głosem żali się, że politycy jak zwykle gadają, zamiast wziąć się do roboty. Luki logiczne wielkości dziury po samolocie w Pentagonie nie przeszkadzają Panu Kraśko cieszyć michę do takich banialuków. Bo to przecież, że ciągle narzeka się w mediach na brak merytorycznej dyskusji, nie ma dla nich znaczenia. To, że partia opozycyjna nie rządzi, a przy rządach Słonia Peru żadna ich inicjatywa nie ma szans na pierwsze czytanie choćby, tudzież. Ale kto by zwracał uwagę na takie detale?
Sprawę debat już zmasakrowaliśmy. Dalej trzeba się zająć sondażami. Czyli jak tu przykryć triumfującego prezesa? Sposób prosty i sprawdzony. Po co rozwodzić się nad zbliżającym się kryzysem, po co nam grzebać się w Amber Gold, czy kontaktach Tuska z sędzią Milewskim, na cholerę mamy zajmować się słynnymi ostatnio wpadkami prokuratury, takimi jak wypuszczenie na wolność mafii pruszkowskiej, odstąpieniem od śledztwa w sprawie pomylonych ciał czy odmową wszczęcia śledztwa w sprawie korupcji sędziów w Krakowie? Każda z tych spraw tylko PiS wzmocni, a nie o to przecież nam chodzi. Że co, że niby przyzwoitość? Już Olejnik i Lis nam pokazali, jak odwracać kota ogonem mamy. I odwracają. W zasadzie przykrywają Palikotem.
Po wypowiedzi Pani o ciągłym gadaniu polityków widzimy Palikota, które gorliwie potakuje, a potem ruga Kaczora. Potem jakiś tam news dla biednych i znowu Palikot, który ruga PiS za grę ciałami. Dalej news dla ubogich, a po nim co następuje? Palikot oczywiście, który tym razem odpolitycznia TVP (nota bene całość tej notki ma swe źródło w TVP właśnie) nową ustawą telewizyjną. Jeszcze raz Palikot wystąpił, ale nie pamiętam już w jakimś kontekście, generalnie podobnie sensownym jak przy pozostałych.
Przy podsumowaniu ostatnich ekwilibrystycznych wygibasów naszych szanownych dziennikarzy pomoże nam staropolskie przysłowie: „Tonący brzytwy się chwyta”.




Komentarze
Pokaż komentarze (1)