Z jednej strony mamy tekst w Newsweeku na temat problemów Tuska ze swoim stanem emocjonalnym, że eufemizmem się posłużę.
Z drugiej strony Palikota, któy przewija się, gdzie tylko może, jego śliczna buzia spoziera na mnie z czarnego pudełka z każdego kanału.
Czyżby pluszane media poczuły, że przywódca stada słabnie? Kilka ran na jego medialnym cielsku zaczyna już zgnilizną zalatywać, a zgodnie z lewacką filozofią cierpiących się dobija, nie ratuje. Wkrótce możemy mieć do czynienia ze spektakularną Tuskonazją.
Przygrywka do detronizacji jednego i intronizacji drugiego?




Komentarze
Pokaż komentarze (8)