Na facebooku powstała inicjatywa wyborców PO niezadowolonych z głosowania w sprawie nowych projektów ustaw antyaborcyjnych. Ze wszystkich zawodów, które sprawia swoim wyborcom partia Tuska oni uznali, że największym jest próba zaostrzenia prawa w tej kwestii. Rzeczywiście, tragedia wielka się stała, kilkoro wystarczająco zdesperowanych osób przepchnęło projekt ustawy, który i tak zostanie albo rozmiękczony, albo odrzucony w którymś z kolejnych głosowań. Gratuluję poczucia wartości. Ludzie ci, pewnie jak przychodzi kolejny finał WOŚP biegną do Owsiaka i grosz do puszeczki wrzucą, a jak Przystanek Woodstock się zdarzy pewnie też na miejscu będą, by bawić się, chlać, przyćpać. I tu pewnie problem może się zdarzyć. Jak się tak zapije pałę, hamulce puszczą, do wyra w te pędy, by udaną imprezę jeszcze udaniej zakończyć. Efekt takiej imprezki może być dość szczególny, brzuszek rosnąć może, a wtedy koniec zabawy. Co robić? Aborcja, najlepiej refundowana przez NFZ. A gdy, nie daj Boże, takim przywykłym do wygód i melanżu młodym chore dziecko się przydarzy? Przecież nie mogą skazać go na straszną niedolę egzystencji w zdeformowanej skorupie. Usunąć, tak jest… lepiej. Lepiej dla niedoszłych rodziców, dla dziecka, dla wszystkich. Aborcja ma tę zaletę, że mordowanemu nie trzeba w twarz patrzeć. Wszystko dla dobra dziecka…
Takie małe pytanie mam. Jak ci ludzie potrafią połączyć wspieranie Owsiaka, gdy ten pomaga dzieciom i odmawianie tym dzieciom prawa do bycia? Jak potrafią połączyć ze sobą tolerancję, antyrasizm z ekstremalnie wręcz rasistowską segregacją na lepszych i gorszych. Segregacją ostateczną, skazującą na śmierć lub pozwalającą żyć? Może ci ludzie jakoś potrafią rozwiązać ten paradoks i wieść dalej żywot szczęśliwy i pogodny, a może są po prostu tak wyprani popkulturalną papką, że ich zdolność odczuwania jest już na poziomie socjopatycznym.
I te ciągłe argumenty, kobieta powinna móc decydować o własnym ciele. Przecież argument to tak prymitywny i wirtualny, że kolejne odparcie go godzi w inteligencję odpierającego. Ale zmierzę się z tym ponownie. Każdy ma prawo decydować o swoim ciele, i kobieta i mężczyzna. I decyduje. Ale płód nie jest moim ciałem! Jest osobnym bytem, maleńką kołyską, w której obudziło się życie. Z początku nie wygląda jak człowiek, ale czy to ma znaczenie? Mam znowu przywołać rasistowską kontrargumentację? Na każdym etapie życia człowieka jesteśmy stawiani w sytuacja, gdy od nas zależy życie bądź powodzenie innych ludzi. Przecież jak dziecko już się urodzi nadal jest niesamodzielne. A czy nie powinienem mieć prawa decydować o własnym życiu? Z jakiej racji mam je komuś poświęcać?
Egoizm. To jedyna ideologia wyznawana przez aborcjonistów. Ja i tylko Ja i nic poza Mną. Reszta to tylko lifting i nic nie znaczący make up. A wewnątrz jądro ciemności.




Komentarze
Pokaż komentarze (2)