Maddogowo Maddogowo
147
BLOG

Tahir

Maddogowo Maddogowo Rozmaitości Obserwuj notkę 0

Po ataku na szkołę w Biesłanie, gdy minęła żałoba, Tahir ruszył wraz z oddziałem mścicieli- ojców, którzy, jak on, stracili bliskich w wyniku najazdu na szkołę. Grupa liczyła około pięćdziesięciu osób. Ruszyli ku Czeczenii właściwej. Tahir nie chciał się mścić. Zbyt wiele skruszało w nim. Żeby nakarmić się zemstą, trzeba mieć co nakarmić. A on wręcz fizycznie czuł, że trzewia zżera mu pustka. Dołączenie do grupy mścicieli uznał po prostu za najlepszy sposób na w miarę bezpieczne dotarcie do Groznego, potem do Moskwy, a potem na Zachód. Byle dalej od tego kraju nienawiści, w którym absurdalne pojęcie zemsty rodzinnej przechodziło z pokolenia na pokolenie.

Pewnego dnia odłączył się od grupy. Pojmali go Rosjanie. Wraz z innymi jeńcami, wśród których nie było jego biesłaniaków stanął przed komendantem garnizonu. Dowiedział się, że planował zamach terrorystyczny na rosyjską placówkę dyplomatyczną (nie mógł pojąć, gdzie u licha tu, w górach była jakakolwiek placówka dyplomatyczna). Znaleźli się świadkowie, którzy widzieli, jak konstruował bombę. Wkrótce stał w rzędzie mężczyzn wsiadających na zatłoczone ciężarówki. Wszystkich wieziono na miejsce egzekucji. Pojazdów było pięć, wszystkie tak zatłoczone, że więźniowie stali stłoczeni jak snopki.

Kątem oka Tahir zauważył hamujący w chmurze pyłu gazik. Wyskoczyło z niego ośmiu uchachanych Rosjan. Dwóch z nich taszczyło wielkie wory, których zawartość sugerowała główki kapusty. Wysypali ich zawartość. Tahir rozpoznał głowy sąsiadów ze swego miasta. Łby były obcięte czymś tępych. Pewnie jeszcze żyli, gdy przerzynano im krąg szyjny... Tahir zacisnął zęby, zamknął oczy, by powstrzymać łzy. Mimowolnie poczuł, jak jego pustkę zapełnia bestia. Patrzył jak pozostałych w garnizonie jeńców zmuszono do układania z głów stosu.  

 

TRADYCYJNIE CAŁY TEKST ZNAJDUJE SIĘ TUTAJ.

Maddogowo
O mnie Maddogowo

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości