Maddogowo Maddogowo
210
BLOG

"Niekoniecznie o Lubinie ta piosenka"

Maddogowo Maddogowo Polityka Obserwuj notkę 2

Idą wybory i każdy z kandydatów będzie przekonywał, że to on najlepiej was zrobi w jajo. Powie wam piękne słówka, poszepcze za uszkiem, podrapie w pachwinkę, a gdy z uśmiechem wypniemy się jegomościowi, szybko nas przeleci, porzuci, wyśmieje, po czym będzie unikał, a nawet gadał jacyśmy tacy kurwacy. Wiem co mówię. Do tej pory dupsko piecze, gdy zaufałem kandydatce na miejską radną, która radną się stając olała wszystkich, którzy pracowali na to, by osiągnęła sukces.

Nie wiem jak to jest u was, ale u mnie jest tak: wkrótce po wojnie Lubin był tak zdemolowany, że przyjeżdżali ludzie z okolicznych miast po kostkę brukową, bo uważali, że nic tu nie powstanie. Po prostu, że Lubin nie ma prawa przetrwać. Że będzie taką typowo pakistańską wioseczką, w której chłopcy będą w weekendy posuwać kozy z braku lepszego zajęcia, bo co lepszy towar ucieknie przy najbliższej okazji.

I powiem wam, że wszystko zmierzało ku temu, w końcu dopiero nie tak dawno zaprzestano wypasu zwierza w rynku. Poważnie. Składam nawet tak śmiesznie usteczka w ciup, byście mi uwierzyli, no.

Wszystko zmieniło się rzecz jasna w momencie odkrycia miedzi. To wtedy Lubin odrodził się, a w zasadzie urodził, bo przecież nikt nie chciał pamiętać, że to z Lubina czasów "uber alles" jeździli ochotnicy do tłumienia powstań, maszerowały marsze gwiaździste z nieodłącznymi pochodniami (jak to wyglądało pokazuje nam grupa rekonstrukcyjna PiSu, która od czasu do czasu organizuje takie edukacyjne pikniki z pochodniami), a lokalna społeczność szalała za Adolfem. 

 

CAŁY TEKST ZNAJDUJE SIĘ TUTAJ

Maddogowo
O mnie Maddogowo

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka