Maddogowo Maddogowo
90
BLOG

Dzień jak codzień: opowieść druga

Maddogowo Maddogowo Polityka Obserwuj notkę 0

Cudownie jest kiedy przychodzi czas gdy rano nie muszę włączać piątego biegu, a tym samym mogę spokojnie z lubością i w ciszy pustego mieszkania, po porannym zamieszaniu wstawania, napić się pachnącej kawy czytając wciągającą ulubioną książkę. To uspokaja , wycisza. Na kilka chwil przenosi w inną rzeczywistość. Psychiczne spa. Gdyby wszystkie poniedziałki mogły tak właśnie się zaczynać nie były by takie nieznośne i złe. Błogość. Telefon bzyczy. Niee!

Halo? Yhm…Tak. Znów coś szalenie potrzebnego już naprawdę ostatniego muszę donieść, pani grzecznie oznajmia miłym, stanowczym głosem, do urzędu z urzędu by formalności rodzinnego zakończyć pozytywnie więc posłusznie rzucam w kąt poranność błogą . Gnam na drugi koniec miasta piechotą tym razem bo też szkoda mi drobnych na miejski przemieszczacz. Dzień w sumie uroczy, słoneczny choć nie tak ciepły jak wczoraj.

No nic. Mp3 łagodzi trudy marszu, który i tak wyjdzie mi chyba bardziej na zdrowie niż autobus. Błogie dźwięki izolują szczęśliwie mój zmysł słuchu od plątaniny hałasu samochodowo inno pojazdowego, jezdnio naprawiającego. Fuj! Ależ ten specyficzny zapaszek uderza po nosie. Za to pozytyw-dziury w nawierzchni nie będzie może na jakiś dłuższy czas.

W urzędzie jak to w urzędzie nie dostałam tego czego pragnęłam od ręki, więc zostawiwszy to co potrzebne do czekania na gotowy, upragniony dokument ruszam w drogę powrotną falując muzycznie z myślami. Zapach, tym razem, budzącej się ze snu ziemi towarzyszem. Przyjemny, coraz bardziej wyrazisty. Czas na działkę nadszedł.

Sprawa potrzebna znów kilkudniowy poślizg będzie miała, a tu skrada się koniec miesiąca i jeśli tak wyjdzie ,że nie wyjdzie to znów od początku zacząć mi przyjdzie bo coś tam się przedawni.
"…wiosna, wiosna ach to ty…" lalala.
 

 

CAŁY TEKST TUTAJ

 

 

Maddogowo
O mnie Maddogowo

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka