Salon24 rozpisał ankietkę o stosunku mediów do wczorajszych wydarzeń w redakcji Wprost. Jedno z pytań rozważa, czy wczorajsza solidarność dziennikarzy była chwilowa. Pytanie jest bez sensu - późnym wieczorem, w czasie programu TVP Info, redaktorzy prowadzący zadzwonili do Seweryna Blumsztajna z GW z prośbą o opinię na temat wydarzeń.
Pytanie o opinię było skierowane do Blumsztajna nie tylko jako redaktora wpływowej gazety, ale funkcyjnego działacza którejś z organizacji dziennikarskich. Narracja odpowiedzi była zatrważająca - bo rozwijała sie wokół krytyki redakcji Wprost, jako nieodpowiedzialnego ośrodka informacji, zmierzającego do destabilizacji drogą publikacji podsłuchów. Redaktor telewizyjny usiłował prostować tę narrację, prosząc o opinie na temat akcji siłowej w redakcji i ocene postawy redaktora naczelnego. Blumsztajn zdawkowo stwierdził, że redaktor robił co do niego należało, a napaśc była be, ale wciąż zmierzał do krytyki publikacji podsłuchów.
W końcu Blumsztajn stwierdził, że czuje się zagrożony sytuacją, w której minister i prezes są podsłuchiwani. Niewiarygodne, ale AUTENTYCZNE. Pan redaktor Blumsztajn czuje się ZAGROŻONY monitorowaniem zachowań ludzi władzy !!!
To jaskrawe opluwanie działań będących solą dziennikarstwa, dowodzi, że środowisko GW niewiele ma z dziennikarstwem wspólnego, a jest zwykłym eksponentem interesów. Podważa to sens ankiety Salonu24, bo jej pytania poruszają się w obrębie etyki zawodowej,a ta wydaje się być kategorią niedostępną dla tego tak zwanego mainstreamu. Nie pyta się, czy żmija będzie biegać, skoro ta potrafi tylko pełzać.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)