Obłok Obłok
360
BLOG

Dzień bez papierosa - credo palacza

Obłok Obłok Społeczeństwo Obserwuj notkę 20

Dzisiejszy Dzień bez papierosa to święto opresji, jaką niepaląca większość funduje palaczom tytoniu. Jako zaprzysięgły palacz, świadomy praktyk swego nałogu, z pobłażaniem słucham bzdur, jakimi durnowate społeczeństwo jest karmione przez wojujących przeciwników palenia.

Podobno my, palacze, doprowadzamy państwo do bankructwa, bo trzeba nas leczyć z tysięcy chorób, które sprowadził na nas nałóg. Wierutna bzdura ! Kupując papierosy płacimy od nich akcyzę i VAT – co daje państwu 8% jego przychodów, a więc ekstra forsę, której nasi prześladowcy nie płacą. Państwo wspiera naszych prześladowców, chociaż jeden miesiąc w roku funkcjonuje dzięki palaczom! W takim stanie rzeczy państwo i niepalący pasożytują na naszym nałogu, którego uprawianie opłacamy – z nawiązką – drakońskim haraczem. Ponadto w pewnej części rozwiązujemy nabrzmiały problem bilansu emerytalnego – palacze umierają wcześniej, a więc nie pobierają emerytur w takiej skali jak niepalący!

Zdumiewa stopień hipokryzji, z jaką beneficjenci naszego nałogu traktują problem palenia tytoniu. Zakazami obłożono przestrzeń publiczną – powołując się na szkodliwość biernego palenia. Nie jest ona udowodniona, ale z zakazami jestem w stanie się pogodzić ze względu na empatyczną troskę o doznania węchowe niepalących – niech tam, nie będę smrodził.

Pragnę jednak zwrócić uwagę wielkiej – niczym palacze – rzeszy niedomytych rodaków, że ich smród też mi przeszkadza – a kiedyś mogłem od niego się odciąć miłym dla mnie aromatem palonego tytoniu! Czemuż, gdy się zapomnę i zapalę w jakiejś poczekalni, lub palę papierosa przechodząc przez obszar przystanku, zaraz znajdzie się paniusia z gniewnym tu się nie smrodzi ! a niedomytych śmierdziuszków jakoś nikt nie wygania pod prysznic.

Przepisy porządkowe, rugujące palenie z przestrzeni wspólnych, są – jak żadne inne – gorliwie egzekwowane przez całe rzeszy spadkobierczyń (przodują tu kobiety) mentalnych ORMO (ochotnicze rezerwy tzw. milicji obywatelskiej). Dawni ormowcy mogli dopuszczać się drobnych grzeszków, bo „służyli porządkowi”. Tak też się stało niedawno, gdy - idąc w odwiedziny - wszedłem na klatkę schodową paląc papierosa. Akurat z góry schodziła - prowadząc na smyczy pieska - jakaś pani. Oczywiście zgromiła mnie, płonąc świętym oburzeniem. Od razu zgasiłem papierosa w kieszonkowym puzderku-popielniczce i idąc do góry mocowałem się z zatrzaskiem wieczka – i o mało co nie wdepnąłem w świeżutkie psie szczyny...

Pełne zapału sekowanie palaczy jest, moim zdaniem, próbą kompensacji niskiej samooceny prześladowców – dlatego często towarzyszy temu gniewna, z podniesionym głosem, demonstracja „społecznego zaangażowania”, które jest quasi-uzasadnieniem dla wyrażenia wewnętrznej potrzeby „porządzenia sobie” innym człowiekiem i przydawaniem sobie znaczenia. (A przecież można zapominalskiemu zwrócić uwagę jakimś gestem, z uśmiechem na twarzy – co byłoby przejawem tzw. kultury osobistej)

Pozostanę przy swoim nałogu – wcale go nie propagując – ze świadomością, że spełniam przy tej okazji ważne funkcję społeczne. Oto daję sobą porządzić, czym ratuję, spragnione wyrażenia swojej dominacji, rozchwiane osobowości. Pomagam swojemu państwo wiązać koniec z końcem. Nade wszystko zaś – jako wytwórca smrodu potępionego, ułatwiam współobywatelom tolerancję dla ich smrodu własnego i swojskiego – co przyczynia się do szczęśliwości powszechnej.

Obłok
O mnie Obłok

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (20)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo