Zadziwiające jest jak mało uwagi w kręgach kościelnych poświęcono, krótkiej co prawda, ale bardzo ważnej wypowiedzi Papieża w samolocie w drodze powrotnej z Afryki, na temat błogosławieństwa par homoseksualnych i związków niesakramentalnych. Leon wystarczająco jasno stwierdził, że w tych wypadkach nie ma mowy o jakimkolwiek potwierdzeniu tych związków, tak jakby były one małżeństwem. Papież powołał się tutaj na wyjaśnienie jakie Watykan udzielił biskupom niemieckim (kto zna treść?), którzy dążą do zrównania homozwiązków i par niesakramentalnych z małżeństwem katolickim. Wielu powie, że jedno zdanie rzucone w przejściu między siedzeniami w samolocie nic nie znaczy. Jednak od czasów Jana Pawła II wyraźnie wzrasta znaczenie tych samolotowych konferencji. Jest to swoisty sposób miękkiej, wewnątrz-kościelnej komunikacji. Środowisko hierarchiczne jest niezwykle ostrożne, żeby nie powiedzieć oportunistyczne i konformistyczne, więc wszelkie gwałtowne ruchy nie są tu w dobrym tonie. Leon w danym momencie nie mógł wypowiedzieć się bardziej oficjalnie i jednoznacznie. Jak to jest w zwyczaju, nie tylko nie podważył wypowiedzi swojego poprzednika, lecz nawet jakby się nim podparł.
W tym sporze o małżeństwa dla gejów nie chodzi bynajmniej o jakąś marginalną sprawę z dziedziny teologii moralnej lub dyscypliny kościelnej. To spór o sprawy zasadnicze: Czy katolicka dogmatyka przedstawia niezmienne prawdy, czy też jest wynikiem wewnątrz kościelnego porozumienia? Czy Biblia jest Słowem Boga dla człowieka, czy też zapisem historycznego procesu duchowej i moralnej samoświadomości homo sapiens? Czy Pismo Święte zawiera Boże Objawienie, czy też jedynie uwarunkowane kulturowo zasady moralne? Czy istnieje coś takiego jak Objawienie, czy też sam człowiek jest twórcą rządzących społeczeństwem zasad? Sakramenty to działanie Boga, czy wyrażenie wspólnotowej kreatywności i ideologii? Czy istnieje Prawda absolutna, czy też zmienia się ona wraz z rozwojem historii? Czy antropologia biblijna jest stała i niezmienna, czy też może podlegać nieustannej korekcji zależnej od bieżących prądów intelektualnych? Jakakolwiek akceptacja dla gejowskich związków i zrównanie par niesakramentalnych z małżeństwem będzie konsekwentnie oznaczać podmycie samych fundamentów Objawienia, zamieni Biblię w jedną z wielu świętych ksiąg, które ludzkość wyprodukowała w ciągu swojej historii i zlikwiduje jakiekolwiek obiektywne normy chrześcijańskiej moralności. I nie musimy gdybać i prorokować czym to się może skończyć dla Kościoła Katolickiego. Luteranie i anglikanie rozpoczęli ten proces w latach 70tych i obecnie praktycznie są w stanie końcowej degradacji, stając się postchrześcijańskim klubem dyskusyjnym zaangażowanym w sprawy społeczne i ekologię, nikomu szczególnie już potrzebnym, ponieważ istnieje wiele innych organizacji, które nie gorzej wypełniają te funkcje.
Naiwnymi są krytycy Leona, którzy oczekują jednorazowego oficjalnego aktu odcięcia się od błędów „franciszkanizmu”. Proces transferu władzy w Kościele przebiega obecnie inaczej, niż to miało miejsce w średniowieczu, kiedy papieży duszono, truto, więziono i głodzono na śmierć. Od XVI wieku papieże mają coraz większy autorytet, co ostatecznie potwierdził w 1870 Sobór Watykański II, ogłaszając dogmat o nieomylności papieża. I chociaż papieże wykorzystali go tylko raz, a konkretnie Pius XII ogłaszając dogmat o Wniebowzięciu, to jednak ten wielki autorytet, który zyskał Następca Chrystusa, jest przyczyną wielkiej troski kolejnych papieży, aby nie podważać nauczania i autorytetu swoich poprzedników. Leon jest człowiekiem niezwykle rozsądnym i spokojnym. Jak wszyscy papieże przed nim stara się cytować i powoływać na teksty swojego poprzednika, aby nie stworzyć wrażenia jakiegokolwiek zerwania z niedawną przeszłością. Ci ciekawe niedawno obawiano się, że niemylność papieża może prowadzić do pochopnych decyzji usztywniających katolicką doktryną, a wraz z Franciszkiem papieska nieomylność, nieroztropnie narażana na szwank, stała się paradoksalnie zagrożeniem dla samego autorytetu Stolicy Świętej.
Wypowiedź w samolocie lecącym z Afryki daje wszystkim jasny znak, że zabawa i okres doktrynalnych harców się skończyły. Potrzeba będzie jednak czasu, abyśmy dostali w ręce dokument jasno wyjaśniający nieprawidłowości pontyfikatu Franciszka, którego szczytowym „osiągnięciem” było Amoris Laetitia i Fiducia supplicans. To nie te czasy, kiedy poprzedniego papieża wyciągano z grobu, sądzono, ćwiartowano i wrzucano do Tybru (Synod Trupi 897 r. - Stefan VI tak potraktował swojego poprzednika Formozusa). Nie zapominajmy, że najbliższymi współpracownikami Leona są ciągle ludzie, którzy wpuszczali Franciszka w maliny i tworzyli dokumenty z jego „złotych myśli”. Leon będzie coś musiał z nimi zrobić, a to na pewno zajmie trochę czasu. Niedawno opublikowany Raport grupy nr 9 z Synodu o synodalności z 2024 r , gdzie po raz kolejny próbuje się przepchnąć postulaty grupy uderzeniowej LGBT, to kolejne wyzwanie, z którym Leon będzie się musiał zmierzyć. Końcowy dokument z Synodu ma być opublikowany w … 2028 roku, więc jest dosyć czasu, aby powolne, lecz systematyczne młyny Watykanu ukręciły łeb całej sprawie. Przy okazji należy zauważyć bezczelności autorów raportu, którzy otwartym tekstem zaatakowali uznane przez Kościół stowarzyszenie „Odwaga”, promujące zgodne z nauczaniem Kościoła duszpasterstwo homoseksualistów.
Leon jest człowiekiem kompromisu i dyplomacji, a nie wojownikiem w stylu Savonaroli. Wybrano go, ponieważ z jednej strony był współpracownikiem Franciszka, a z drugiej dawał jasne sygnały, że wie, co to jest katolicka ortodoksja. Obecna epoka to nie czas gwałtownych biskupów polemistów, takich jak Atanazy Aleksandryjski czy Jan Chryzostom, którzy dosłownie ryzykowali życiem walcząc z innymi hierarchami o czystość doktryny katolickiej. W 2014 na Synodzie o rodzinie, kiedy po raz pierwszy lawendowa mafia próbowała przepchnąć w kościele ideologię LGBT, na początku zaledwie kilku biskupów sprzeciwiło się tym zakusom. Abp Tomasz Peta powiedział, że „na sali synodalnej czuć swąd siarki”, a abp Stankiewicz wywołał do zabrania głosu Franciszka, który … oczywiście się od tego uchylił. Dopiero później abp Gądecki w wywiadzie dla Radia Watykańskiego stwierdził, że dokument roboczy synodu jest zerwaniem z całym nauczaniem JPII o rodzinie, a za nim zaczęli się od tej manipulacji dystansować biskupi z Afryki i innych krajów. Zaledwie kilku kardynałów poprzez dubio podawało w wątpliwości doktrynalne zawijasy Franciszka, a tylko jeden bp Athanasius Schneider (wierny swoim świętemu patronowi) wprost zadawał Franciszkowi pytania o jego wątpliwe doktrynalnie działania. A przecież nikomu nie groziło przypalanie rozpalonym żelazem lub choćby pobicie przez szalonych mnichów wagabundów ...
Transfer władzy to zazwyczaj sprawa skomplikowana, szczególnie w systemach autorytarnych, a przecież Watykan i Kościół Katolicki to jedna z ostatnich oficjalnych despotii na świecie. W Watykanie nie ma żadnej konstytucji, papież ma władzę absolutną ograniczoną jedynie przepisami, które … sam może zmienić. Kwestia wyższości soboru nad papieżem pozostała nierozstrzygnięta. W Arabii Saudyjskiej to jest chociaż coś w rodzaju konstytucji, a w Bahrajnie nawet konstytucja, a w Stolicy Świętej nic. Jak na taką jednoosobową despotię, to trzeba stwierdzić, że przekazanie władzy przechodzi obecnie w Kościele Katolickim bardzo spokojnie. Właśnie teraz możemy dobrze to porównać, bo w kilku państwach świata w najbliższym czasie może dojść do bardziej gwałtownych procesów zmiany władzy. Na Węgrzech mimo ujadania lewicowej prasy zmiana władzy została przeprowadzona w sposób wzorcowo demokratyczny. W Chinach niedawno skazano na śmierć dwóch ministrów obrony i aresztowano większość najwyższej elity wojskowej. W komunistycznych, totalitarnych reżimach zmiana władza ma, jak to określił Churchill, wygląd „walki buldogów pod dywanem” (czyli nikt z zewnątrz nie rozumie co się dzieje), ale można się pokusić o stwierdzenie, że w ten sposób Przewodniczący Xi Jinping pozbył się ludzi, którzy mogli zagrozić jego władzy, którą, mimo zaleceń Deng Xiaopinga, twórcy nowokomunistycznych Chin, pełni już ponad 10 lat. Coraz więcej znaków wskazuje na to, że transfer władzy szykuje się w Rosji. Generałowie, oligarchowie, nomenklatura, a także sami Rosjanie, dają coraz wyraźniejsze znaki znużenia przynoszącą wyłącznie straty polityką Putina, który mało komu w Rosji jest już potrzebny i wszyscy by odetchnęli, gdyby udał się na zasłużoną emeryturę. Jak gwałtowny to będzie proces możemy się być może wkrótce przekonać. Republikańskie elity zaciskają zęby i starają się stać murem za Trumpem, ale nadchodzące wybory będę testem jego „wydajności” i śmiem przypuszczać, że już teraz w wąskim sanhedrynie republikanów planuje się, jak pozbyć się bezboleśnie Trumpa, aby transfer władzy odbył się wewnątrz republikanów i nie oznaczał jej utraty na rzecz demokratów. O Iranie nie ma nawet tutaj co wspominać: zmiana władzy już kosztowała życie dziesiątki tysięcy ludzi.
Trzy razy w życiu byłem świadkiem rewolucji, która dosłownie w kilka godzin zmiotła całą dotychczasową elitę władzy. W Kirgistanie w 2005 (byłem wówczas jedynym białasem, pod zdobywanym przez demonstrantów pałacem prezydenckim), 2010 i 2020 w wyniku rewolucji stracili władzę kolejni prezydenci, kiedy naród już nie mógł ścierpieć korupcji, obsadzania wszelkich stanowisk „przyjaciółmi królika” i fałszowania wyborów. Zazwyczaj towarzyszył temu totalny chaos, grabieże, upadek autorytetu państwa i niestety liczne ofiary śmiertelne. Gwałtowny transfer władzy ma więc raczej więcej minusów niż plusów. Dlatego mimo pewnych oporów uważam, że ewolucyjne działania Leona mają sens i nie przyłączę się do jego krytyków ze strony katolickiej konserwy. Pamiętajmy pontifex to ten, który buduje mosty, a nie ten kto je burzy. Leon stara się kleić Kościół i na ile to możliwe unika konfrontacji. Mnie oczywiście uwierają epigoni Franciszka, co to się zachwycają, jak to on chodził w dziurawych papciach, mył nogi kobietom i kłaniał się Pachamamie. Jednak nie jestem za tym, aby go wyciągać z grobu i ćwiartować, a dla dobra Kościoła gotów nawet jestem wysłuchać od czasu do czasu peanów na jego cześć.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)