Obłok Obłok
337
BLOG

Salon Ludu 24

Obłok Obłok Społeczeństwo Obserwuj notkę 24

Nie godzi się grzebać w metryce pań, więc spojrzałem na pewną notkę biograficzną.

W chwili upadku tow.1. sekretarza pzpr, niejakiego Gierka Edwarda, Igor Janke miał 13 lat. Można domniemywać, że jego małżonka, a szefowa Salonu24 jest z tego samego pokolenia.

Wikłam się w personalia, choć tego nie lubię, bo chcę wygnać z myśli natrętne porównania między goszczącą mnie łaskawie witryną, a gazetą o nazwie Trybuna Ludu, która była „organem komitetu centralnego” i (jak się to dziś mówi) mainstreamowym medium ery komuchów.

Gazeta ta była (chyba obowiązkowo) prenumerowana przez zakłady pracy w wielkich ilościach i trafiała do każdego pokoju biurowego czy szatni fabrycznej. Niemal każdy musiał się z nią, chcąc nie chcąc, zetknąć. Jej redaktorzy uprawiali swoisty rytuał, a może wypełniali skrupulatnie wyraźne polecenie:

  • codziennie, w każdym numerze, na pierwszej stronie, był zamieszczony artykuł poświęcony miłościwie panującemu towarzyszowi pierwszemu sekretarzowi.

Nie sądzę, aby Administracja Salonu24 nawiązywała wprost do tamtej tradycji. Upewniłem się co do tego wglądem w metrykę i już wiem, jak daleko nie sięga tutejsza praktyka dawnych rytuałów prasowych,

Skąd w ogóle takie asocjacje?

Od 6 sierpnia b.r. czyli od dnia objęcia panowania przez Pana Andrzeja Dudę – przez 5 dni do dziś – Newsroom Salonu24 zamieścił 5 notek z nazwiskiem nowego prezydenta w tytule (i szóstą, gdzie prezydent był wymieniony urzędem). Statystycznie biorąc - musowo jedna na dzień ! Bez względu na wagę „newsu” !

Skoro jednak państwo Janke nie są reanimowanymi zombie dawnego systemu , to skąd to nawiązanie do dawnych i minionych formuł celebry dziennikarskiej?

Pewnie chodzi o niewidzialną rękę rynku. Salon24 jest przecież przedsięwzięciem komercyjnym, o bycie uzależnionym od ilości odwiedzin, a więc niejako od popytu na zamieszczane tu materiały. Jak każdy portal, tak i Salon24 ma swoją wierną publiczność, zdominowaną przez ludzi o określonym zbiorowym profilu. Nic w tym złego, rzecz to normalna – zupełnie tak jak konieczność wyjścia naprzeciw oczekiwaniom swoich odbiorców (czy może ładniej pisząc – gości).

Ja sam jestem tu tolerowany od stosunkowo niedługiego czasu i choć komentuję zdarzenia polityczne, to w swoich sympatiach i antypatiach partyjnych jestem raczej miałki. Po prostu mam spory dystans do paroksyzmów elit władzy (tak bowiem określam nasze polskie zdarzenia polityczne).

Obserwuję tu jednak na chłodno ciekawe zjawiska z obszaru bardziej socjologii niż polityki. Między innymi dotyczy to właśnie zbiorowego profilu grupy tu dominującej. Patrząc na mentalność widzę tu głównie całkiem żywotnych wielbicieli realnego socjalizmu, ubranych w narodowo-chrześcijańskie paletka. Socjalizm wyraża się głównie w tęsknocie do społeczeństwa co prawda spauperyzowanego, ale na poziomie zadowalającego minimum.

O taki stan rzeczy ma zadbać państwo. Państwo, rządzone przez partię jedynie słuszną, ma być motorem ludzkiej aktywności i wyznaczać wielkie zbiorowe cele, podporządkowując sobie przy tym bezwzględnie jednostki. Podporządkowane jednostki są winne państwu pokorę i posłuszeństwo, a w zamian dostaną zasiłki na dzieci i odbudowę zrujnowanego kraju jako cel nadrzędny. Warcholstwo nie może być tolerowane, podobnie jak każda inność, wymykająca się spod partyjnego wzorca. Przy okazji pałkarze i agitatorzy dostana status uprzywilejowany.

Ta mentalność, ukształtowana w czasach realnego socjalizmu, posłużyła niektórym politykom jako trampolina do kariery. Teraz ci politycy – oraz obsługujące ich media – stali się zakładnikami wypielęgnowanego przez siebie reliktu. Pewnie chcieliby przepchnąć tę mierzwę ku większej aktywności w oddolnej kreacji nowej Polski – stąd próba określenia owego narodowo-chrześcijańskiego modelu socjalizmu, ale mierzwa jest tylko sterowalna, a nie twórcza. Taki to nawyk z dawnych czasów – można iść na jakiś pochód, zwany dziś inaczej marszem. Można pokrzyczeć i pomachać podetkniętymi symbolami i znakami – to wszystko. Chorągiewki i hasełka dają – jak wcześniej – poczucie zbiorowej tożsamości i siły, teraz już przefarbowanej na znowu  jedynie słuszny model.

Wryte przez lata szablony niewolniczych zachowań ożywają w nowym anturażu i całkiem dziwacznych figurach. To niewiarygodne, wręcz absurdalne, ale jakiś człowiek, który za młodu, w czasie wojny polsko-jaruzelskiej nosił ulotki, teraz wprost nawołuje do represji policyjnych wobec wobec swoich przeciwników ideowych (przy tym wcale nie chodziło mu o komuchów).

Ten renesans nawykowej sympatii do realnego socjalizmu jest po trochę tragiczny, po trochę śmieszny – groteskowy jednym słowem.

Dlatego przyjdzie przemianować państwu Janke swoją witrynę na SALON LUDU 24, dokonać czystki wśród zatrudnionych i ochotniczych pismaków, oraz zreanimować celebrę władzy. Pierwsze, chyba mimowolne, koty za płoty już poszły. Vox populi Vox Dei.

Obłok
O mnie Obłok

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (24)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo