Obłok Obłok
386
BLOG

Czy panie Kopacz i Szydło są lemingami?

Obłok Obłok Społeczeństwo Obserwuj notkę 2

Jakiś czas temu, po powrocie z dłuższego wyjazdu, zetknąłem się w polskiej publicystyce politycznej z pojęciem "leming". Nie bardzo rozumiałem jego wartościującej funkcji - choć było dla mnie czytelne jako metafora. Widziałem jego ogólny charakter opisowy, ale nie ocenny - co do zawartości programów partyjnych.

 

Pod koniec lat 80-tych ubiegłego wieku moje dzieci grały na kommodorce czy amidze (to pierwsze ogólnie dostępne komputery) w grę "Lemmings". Rzecz polegała z grubsza na tym, że z jednej strony planszy wydobywał się szpaler jednakich (humanoidalnych) stworków, które dzielnie maszerowały gęsiego ku drugiej krawędzi. Po drodze czyhały na lemingów niszczące je pułapki lub zapory nie do przebycia.

Zadaniem gracza było przeprowadzenie lemingów do końca planszy - potem otwierała się kolejna i wszystko od początku, ale w innej konfiguracji niebezpieczeństw. Część lemingów ginęła w tych marszach po wejściu w pułapki, ale i przybywały nowe - jako premia za udane uniknięcie lub sforsowanie przeszkody. Istotą lemingów był marsz dla marszu - za wszelką cenę. Gdy część spadła w przepaść reszta parła tam dalej, a zatrzymani przebierali w miejscu nóżkami - idźmy wreszcie, ruszajmy, bo przewodnik nas prowadzi joystickiem, więc idźmy, ku czemu by nie prowadził... ot, taki zaprogramowany imperatyw.

 

Polityczna metafora tej gry była jasna. Lemingi to bezkrytyczne elektoraty przypartyjne, prowadzone od wyborów do wyborów tak, aby jak najwięcej najwięcej ich doszło do urny, która otwierała rzeczywistość nowej planszy i dalszej wędrówki. Metafora dotyczyła poszczególnych elektoratów, a nie całego społeczeństwa, bo labirynt każdej planszy zawierał szereg alternatywnych dróg przejścia i lemingi prowadzone przez Usię szły inną drogą, niż te prowadzone przez Gosię. Po przejściu jednej lub kilku tych samych plansz, córki porównywały, która ma więcej lemingów, czyli która przeszła grę skuteczniej.

 

Tak więc 'leming" to ktoś, kto ze swojej natury musi być kierowany aby ocaleć, a istota jego aktywności zawiera się wyłącznie w parciu do urny. Z tego można wyprowadzić definicję "lemingozy" - jako choroby przejawiającej się nadaktywną bezmyślnością i poddaństwem, a użycie tego terminu jako rzeczownika zbiorowego określa grupę ludzi dotkniętą opisaną dolegliwością.

 

Gdy zrodził się zamysł tego tekstu, zajrzałem, swoim zwyczajem, do materiałów źródłowych, czyli do gry "Lemmings", bo na rozgrywki moich dzieci ledwie rzucałem okiem. Uchwyciłem wtedy ogólny sens, bez szczegółowej analizy zawartych tam reguł. Poczytałem opis, i to już starczyło, żeby podjąć dalsze rozważania.

Otóż gracz w tej grze ma znacznie większe możliwości niż tylko wskazywanie kierunku marszu. Gracz jest w stosunku do lemingów Panem i Kreatorem. Dysponuje możliwością nadawania wybranym jednostkom funkcji i tożsamości tymczasowych lub stałych. Są to: Wspinacz (Climber), Spadochroniarz (Floater), Eksploder (Exploder), Porządkowy (Blocker), Budowniczy (Builder), Wiertniczy (Basher), Górnik (Miner) i - che che che - Kopacz (Digger).

Mało tego. W zależności od potrzeby Gracz skazuje na zagładę część grupy, lub leminga funkcyjnego. Przykładowo - gdy wędrowcy napotykają na mur, to Gracz mianuje pierwszego Eksploderem , ten wybucha czym kruszy mur i marsz zostaje wznowiony.

Przypisana Graczowi siła sprawcza i omnipotencja pozwalają mu na coś w rodzaju hierarchizacji i podziału funkcji wśród lemingów, przy czym tylko jeden leming funkcyjny ma coś do zasygnalizowania (Budowniczy – kładzie po kolei 12 belek, budując schody w kierunku, w którym maszerował, nachylone pod kątem około 30 stopni do góry. Gdy położy ostatnią belkę, unosi ręce do góry w geście rozczarowania i chwilę czeka. Gracz może mu zlecić kontynuowanie. Jak nie, to Budowniczy staje się na powrót zwykłym lemingiem).

 

W Słowniku Miejskim napotkałem definicję, według której "leming" to osoba podporządkowująca się ślepo przekazowi płynącemu z mediów (nakaz Gracza płynie przez media). Zestawmy grę z polityką. Lemingiem jest także osoba, która (bezpośrednio lub pośrednio) ma przypisaną z woli Naczelnego Gracza Politycznego określoną funkcję i spełnia ją według jego dyrektyw.

W świecie polityki są to trochę inne funkcje niż w grze komputerowej, ich katalog jest szerszy i nieco odmienny. Obok Eksplodera, Budowniczego czy Wiertniczego pojawiają się funkcje, eliminujące nie tyle na przeszkody fizyczne, co pułapki propagandowe czy mentalne, oraz izolujące lemingów jednego nurtu od wpływu innego Gracza. Będzie to Zagadywacz, Oszołom, Wykrywacz, Pismak i takie tam... a nade wszystko liczna podkategoria lemingów-Polityków ustanowionych i kierowanych przez Gracza.

 

Odpowiedź na tytułowe pytanie, czy panie Szydło i Kopacz są funkcyjnymi lemingami, czy Graczami (według opisanej tu poszerzonej metafory) jest trudna. Trzeba by starannie zbadać, czy mają autonomiczny wpływ na kierunek marszu swoich zwolenników, czy są elementami realizacji czyjejś gry.

 

Takich wątpliwości nie ma jednak w odniesieniu do manipulatorów medialnych, wielu publicystów, wszystkich niemal posłów i senatorów oraz funkcjonariuszy partii politycznych. Oni wszyscy w marszu od wyborów do wyborów są lemingami i w ślepym marszu upatrują swoje ocalenie. Tak samo jak bezimienna masa lemingów zwyczajnych, maszerująca dzielnie, ale oczekująca w napięciu na każdy ruch joysticka.

 

Tymczasowa z natury hierarchizacja lemingów to tylko targowisko próżności, bo leming nie ma świadomości istoty i celu przyznanej mu funkcji. Czasami niektóre lemingi, przekonane o wierności zamysłom Gracza, uzurpują sobie jakieś funkcje - wtedy dopiero jest komedia. Gracze patrzą na to i - pyk - wyrzucają poza planszę, albo i pozostawiają na niej. Pozostawiają jako najzwyklejsze lemingi do wrzucenia w urnę wyborczą - choć wielu sądzi, że wypełnia specjalną wolę Gracza. To taki mały obłędzik. Piszą, gadają komentują, dają wyraz - choć w tej grze i tak są do rozbicia o pierwszy lepszy kant - zaraz po przejściu na kolejną planszę, gdy Gracz podejmie sterowanie kolejnym etapem marszu, do kolejnej odsłony wyborczej.

 

Osobiście nie mam nic przeciwko lemingom - takim czy owakim. Rzeczywistość (tzw. real) to nie gra komputerowa i każdy zostaje lemingiem z własnej woli (lub jej niedoboru).  

Obłok
O mnie Obłok

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo