Jest i tak, i siak.
Nie mogę wpaść w czarną rozpacz, ale nie mam też powodów do radosnych podskoków.
Pies ma mały guzek na nosie. Podrzucał piłkę, jak foka. Zadawał się z żabami, jeżami i innym towarzystwem, więc trudno się dziwić. Ale zastosowałam pewną cudowną maść i guzek zaczął mu się zmniejszać. Choć, wciąż oszpeca jego przecudnej urody mordkę.
Kilka dni temu kosiarka odmówiła mi posłuszeństwa. Zaparła się i już. Dziś postanowiłam dać jej jeszcze jedną szansę i odpaliła. Koszenie nawet mi sprawnie poszło, ale przypałętał się sasiad, który odczuł potrzebę pogadania przy płocie i zostaliśmy pożarci przez komary.
W niedzielę o 11.45 lecę do Londynu. Tylko, wciąż nie mogę się zdecydować, co mam ze sobą zabrać. Już trzy razy się przepakowywałam i dalej nie jestem pewna co do zawartości bagażu.
Dziś, namówiona, zagrałam w Lotto. Pula wynosi 10 mln. I tu powinnam wreszcie zaliczyć całkowity sukces. Na łudzenie się mam jeszcze trochę czasu. Losowanie o 22-giej.
Inne tematy w dziale Rozmaitości