Właśnie rozpoczął się koniec pierwszej dekady 21 wieku...szmat czasu od czasów Chrystusa. Ludzkość uczyniła ogromne postępy. Wile nauk humanistycznych osiągnęło zadziwiający poziom... abstrakcji. Dziś już nie wiadomo czy dany etyk kpi czy o drogę pyta?
No choćby taka wypowiedź profesora Hołówki dla ostatniej w ubiegłym roku weekendowej Rzeczypospolitej. Wypowiedzi tyczą się głośnej u schyłku roku sprawy przyznania ogromnego odszkodowania dla rodziców, za to że odmówiono im badań prenatalnych i tym samym uniemożliwiono im legalnej aborcji. Nie wdając się w istotę sporu, poprzestanę na kwestii tytułowej.
-"To dobry precedens, gdyż prawo jest od tego, bo go przestrzegać." No cóż panie Hołówka, SSmani z Auschwitz tudzież "lekarze" robiący zastrzyki z fenolu ludziom umysłowo chorym także ...przestrzegali prawa...rozumiem że to tez był "dobry precedens"? Nie będę chyba natrętem, jeśli zapytam o rolę pana w wybielaniu Hanny Gronkiewicz Waltz, po tym jak przez własną nieudolność popełniła błędy mogące ją kosztować utratę stanowiska?...jak to było? co Pan wtedy mówił o prawie?...
- "Mam nadzieję, że to ostatni taki przypadek i lekarze - rozumiejąc, iż będą pociągani do odpowiedzialności karnej za tego rodzaju decyzje - nie powtórzą tego błędu". Inaczej mówiąc za pysk i "w kamasze" ... tyle że mówi to gwiazda salonu więc żaden atak medialny go za ten passus nie spotka...ale mamy tu też piękny przykład bredzenia na tematy prawnicze - nie żebym wymagał od profesora Hołówki znajomości prawa - co to to nie, ale tak gwoli przyzwoitości należy dodać iż w kontekście lekarzy nie mówi się o "odpowiedzialności karnej" - a jedynie o "odpowiedzialności cywilnej" - no chyba że Hołówka niechcący zdradził dalsze zamierzenia "sił postępu" to jest penalizacje NIEWYKONANIA aborcji - co było by szczytnym nawiązaniem do tradycji nazistowskich (równie postępowych w porównaniu do zaściankowego chrześcijaństwa) - nakładających kary za nieusunięcie dziecka na lekarza i rodziców! Po prawdzie wówczas tyczyło się to dzieci Żydowskich - ale w końcu od czego mamy postęp...?
- "Dla dziecka, które urodziło się i żyje, dlatego że matka nie mogła zrobić prenatalnych, proces jest w pewnym stopniu deprymujący(...)" - Panie profesorze "w pewnym stopniu deprymujące" to by było gdyby ktoś na salonie nagle wykrzyknął w pana kierunku "aleś się pan zes...ał panie Hołówka!!!" - ale nie dla dziecka! Dla dziecka to nagłe zawalenie się całego świata! To trauma porównywalna z osieroceniem - bo de facto zachodzi tu nagłe osierocenie, nie fizyczne ale psychiczne!
Miał bym dla pana kilka nader stosownych określeń..ale mogły by być one "w pewnym stopniu deprymujące" - dlatego niniejszym pozwalam sobie je zachować jedynie we wdzięcznej dla pana pamięci...
A tak na marginesie tej i podobnych spraw...tak by pozostać w kręgu zagadnień etycznych...Ciekawi mnie jak za kilka / kilkanaście lat rodzice uzasadnią przed swymi dziećmi to postępowanie? Bo że dzieci się dowiedzą to rzecz pewna, czy to od kolegów, czy ich rodziców, czy na skutek niedopowiedzeń w rodzinie, czy też od "życzliwych" ludzi...
Co wtedy powiedzą im rodzice?
- "tak synku/córeczko - jesteś chory/a - przeszkadzasz nam, drogo kosztujesz, chcieliśmy żeby ciebie nie było..."
- "no wiesz synek/córcia - to tylko tak dla szmalu było! Kumasz synek/córcia - była szansa wydoić, to się doiło..."
Nie wiem jak Pan panie Profesorze, ale ja człowiek głęboko nieetyczny jakoś nie wyobrażam sobie jaką etyką można uzasadnić tego typu wypowiedzi a jestem pewien że innych nie będzie - jedno z dwojga - szczerość aż do bólu (szkoda że nie swojego)! No jaką panie uczony?
A tak już całkiem na koniec...mam sąsiadów fajnych choć bardzo cichych ludzi, mają dwójkę dzieci chorych na zespół Downa - ...niby na podstawie jakiej chorej etyki (mówię to jako człowiek głęboko nieetyczny - brzydzący się każdą etyką) - ci ludzie muszą ponosić z własnych niewysokich zarobków koszty opieki nad tymi dziećmi a cwaniactwo (lub/i) bezduszność ma być nagradzana ogromnymi pieniędzmi?


Komentarze
Pokaż komentarze (5)