makroman - Maciej Czernik makroman - Maciej Czernik
20
BLOG

Współpraca - czy - mydlenie oczu?!

makroman - Maciej Czernik makroman - Maciej Czernik Polityka Obserwuj notkę 1

Od kilku dni, trwa na Salonie dyskusja na temat współpracy dziennikarzy i mediów zawodowych z amatorami, polem tej współpracy ma być coś co nazwano Internetem 2.0. 

Owszem mamy serwisy pozwalające na zamieszczenie zdjęć i ich opublikowanie, możemy zamieszczać fragmenty transmisji telewizyjnych tudzież własnoręcznie zmajstrowane filmiki. Możemy na wszelkiego rodzaju Blogach zamieszczać swoje treści, spostrzeżenia uwagi. Serwisy takie jak Salon, czy Korespondent.pl, pozwalają na odreagowanie medialnej pulpy którą jesteśmy zalewani. Zapewne też dla wielu młodych ludzi właśnie internet będzie przedsionkiem do zawodowego dziennikarstwa.

Tylko co z tego?

Nawet jeśli dziennikarz zawodowy wykorzysta czyjeś materiały udostępnione w necie, nawet jeśli skorzysta z jego przemyśleń, to i tak nie oznacza to współpracy. Owszem zapaleńcy i tak umieszczą na necie to co chcą i największą satysfakcją dla nich będzie sam fakt że zostali dostrzeżeni! 

Ale taka "współpraca" ma tez swoje ciemne strony - dziennikarz blogowy, praktycznie nie jest niczym chroniony - powiem tak szczerze z własnego podwórka - jest tyle spraw w moim mieście o których chciał bym napisać, tyle draństwa, głupoty, łamania prawa...i co może mogę to zrobić na blogu? Otóż nie mogę! nie mogę o tym pisać w gazetach w których publikuję, gdyż wyleciał bym z łam i prawdopodobnie z listy płac! (takie układy panie...) nie mogę napisać tu gdyż...nic mnie nie chroni!

Nie chroni mnie prawo prasowe - bo blogowicz nie jest dziennikarzem, nie mam legitymacji ze zdjęciem i nazwą redakcji, a dla sądu tylko to sie liczy - ja wiem że to solidnie głupie ze strony sądów (mam nadzieje że nie wszystkich - choć to niewiele zmienia gdyż w RP nie obowiązują precedensy), i że nadaje sie pod pióro jakiegoś następcy Bułhakowa - który fenomenalnie opisał kwestię bycia pisarzem na przykładzie Puszkina który pisarzem w rzeczy samej być nie mógł gdyż...nie miał stosownej legitymacji...

Ale wracając do tematy - blogowicz nie jest niczym chroniony - jeśli wielu unika odpowiedzialności to nie dlatego iż takie jest prawo, ale dlatego że się tego prawa nie respektuje. Wiele materiałów zamieszczanych w sieci to zwykłe paszkwile, bez podparcia dowodowego, sporo filmików "zabawnych" fotomontaży to także materiały dla prokuratora. Obecnie mówi sie o zaprzestaniu stosowania tego prawa...będzie jeszcze fajniej.

Załóżmy jednak że dziennikarz blogowy pisze prawdę, dba o dobór słów, nikogo nie obraża - znaczy się że jest OK? - Otóż nie!

Znów wrócę na własne podwórko - załóżmy że chce opisać łamanie prawa przez Strażników Miejskich - mam zdjęcia, daję im opis, publikuję...Co mnie chroni? NIC - nie mam za sobą redakcji jej środków prawnych i finansowych - Służby mogą mi wejść do mieszkania zgarnąć sprzęt, aparat i trzymać u siebie dostatecznie długo by mi obrzydzić chęć do dalszego zajmowania się sprawą! Wszystko to legalnie, pod pozorem ustalania czy nie złamałem prawa... śledztwa w RP potrafią trwać latami...

A ja nawet nie będę mógł się odwoływać i powoływać że ten sprzęt jest mi potrzebny do pracy, bo przecież nie mam legitymacji! W parze za tym wszystkim mogą jeszcze iść inne szykany, przed którymi także nic i nikt nie będzie mnie chronił!  

A procesy Cywilne? Niech sobie tylko napisze cokolwiek co sie komuś nie spodoba! O kimś z koalicji albo z opozycji albo spoza polityki. Owszem teraz jeszcze nikt się z blogowiczami nie procesuje, ale to nadejdzie! Kto wtedy przyjdzie mi z pomocą prawną i finansową?! Za Ziemkiewiczem w jego sporze z Michnikiem stał Newsweek - potęga medialna, wystarczająco silna by RAZ mógł czuć sie w miarę bezpiecznie a i tak z wielu jego felietonów przebijała obawa. Popatrzmy na Sakiewicza - grozi mu coś znacznie gorszego niż kilka dni w areszcie - grozi mu finansowe zniszczenie jego redakcji. Popatrzmy co zrobiono z Życiem po tekście o Kwaśniewskim i Ałganowie. Więc skoro nawet zawodowi dziennikarze, nie mogą czuć się bezpiecznie jeśli tylko chcą napisać tekst o człowieku lub instytucji dysponujących odpowiednio dużymi środkami finansowymi, to co ma powiedzieć zwykły blogowy dziennikarz, za którym stoją jedynie  jego rodzina i przyjaciele? 

A kwestia promocji - ileż materiałów przechodzi całkiem bez echa - nawet takich które warto poznać, które czasami kosztowały wiele godzin lub dni pracy. Zanim znajdą je zapaleńcy (a w czasie gdy siec jest co godzina zalewana tysiącami nowych materiałów takie "odkrycie" graniczy z cudem), jeśli je znajdą, staną się już boleśnie nieaktualne. Dziennikarz redakcyjny zawsze będzie miał czytelników, dziennikarz blogowy może liczyć na krąg znajomych z sieci, ale to wszystko!

Robimy to co lubimy, nie oczekujemy za swoją działalność gratyfikacji, ale jeszcze mniej tęsknimy za mydleniem nam oczu "współpracą" !

zaczepny

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka