"Flustracja" - jest to coś co przeżywała Zyta Gilowska przez ostatnie dwa lata, a co zostało odkryte przez Cezarego Chlebowskiego. Zasadniczo można by sądzić co innego, zwłaszcza mając w pamięci haniebny sposób w jaki postąpiono z panią profesor, wyrzucając ją z partii pod tyleż śmiesznym co naciąganym powodem. Należy domniemywać iż w chwili obecnej w biurach poleskich PO zatrudnione są jedynie osoby trwale niezdolne do wchodzenia w związki uczuciowe z innymi ludźmi, gdyż jedynie to gwarantuje pełna wolność od nepotyzmu, gdyż żaden członek rodziny posła/słanki nie zakocha się w kimś takim z wzajemnością skutkiem czego do żadnego ślubu nie dojdzie i żaden poseł/słanka nie będą w rozterce dywagować nad koniecznością wywalenia takiej osoby z pracy - PO już wielokrotnie udowodniła swoje przywiązanie do medialnej strony działalności partyjnej w związku z czym kwestie kompetencji danego pracownika stają się trzecio a nawet czwartorzędne. Wszelkie przesłanki jakoby chodziło o rozbłyskająca gwiazdę prof Gilowskiej, mogącą przyćmić nieco blask gwiazdy głównej i podstawowej to jest Donalda Tuska, należy traktować oczywiście jako podłe i oszczercze insynuacje. Znaczy się, jeśli prof Gilowska przezywała kiedyś frustrację to chyba właśnie wtedy było by to najoczywistrze.
Ale Chlebowski mówi o "flustracji" - po prawdzie takiego terminu w żadnym słowniku nie znalazłem, a przeszperałem w tym celu całą swoją półkę, pełna słowników, leksykonów i encyklopedii, przeszukiwałem także Internet i nic...zero...null...
Niemniej jednak dopieszczam nadzieję, licząc na geniusz tego wielkiego myśliciela, który objawi nam czym jest "flustracja" i jak się ją diagnozuje.
Moja prywatna opinia jest następująca: "flustracja" jest to uczucie jakie odczuwa polityk widząc i słuchając swoich eks kolegów którzy (posłużę się jedynie przykładem Cezarego Chlebowskiego);
- Porównani mogą być do polityków rangi światowej - i tak Bill Clinton palił narkotyki a "ale się nie zaciągał" a Cezary Chlebowski brał kredyty gdy był burmistrzem Żar "ale gminy nie zadłużył".
- Posiadają fenomenalną pamięć - pan przewodniczący klubu parlamentarnego PO potrafił z pamięci przytoczyć słynny lapsus Kaczyńskiego o tym że czarne jest czarne, a białe jest białe - poza tym niczego sensownego nie powiedział - ale przecież nie wymagajmy od niego cudów - od czynienia cudów w tej partii jest całkiem inna osoba.
Już tylko te dwie ponadprzeciętne cechy znamionujące polityka wybitnego muszą powodować u pani prof "flustrację", ba muszą powodować one "flustrację" u wszystkich innych polityków PiS, nie muszą zaś powodować "flustracji" pośród polityków PO którzy wręcz powinni napawać się dumą iż jednym z pośród nich, pierwszym między równymi - primus inter pares jest właśnie osoba tak ponadprzeciętna.
Az mi ciarki po plecach biegają, gdy sobie pomyślę że to wcale nie jest koniec ale dopiero początek kadencji i że złotousty Cezary nie raz jeszcze będzie nas raczył swoimi błyskotliwymi neologizmami...no cóż pozostaje mi jedynie trwać we "flustracji".


Komentarze
Pokaż komentarze (11)