Dziennik Polski obwieścił iż podręczniki powszechnie zawierają liczne błędy - nie jest to żadna tajemnica - to raczej oczywistość. Tymczasem wszystkie osoby tzw "znające temat" w poprzedniej kadencji (we wcześniejszych nikt tematu nie poruszał) wypowiadały się jednoznacznie i jednogłośnie - "cen podręczników obniżyć się nie da, a jeśli zostaną obniżone ustawowo to odbije się to na ich poziomie merytorycznym" - dobre sobie! Ich poziom merytoryczny wskazuje niniejszy artykuł Czy ptaki dały początek ssakom? Oczywiście nie, jednak autorzy książki do przyrody dla klasy VI są innego zdania. To zaledwie wyimek i pierwsze zdanie z całego tekstu - polecam...
Wiem że to co napisze przejdzie bez echa - Ziobro miał rozum i jaja by zająć się szwindlem na taką skale, Ćwiąkalski zapewne uda iż problemu nie ma a ewentualne przecieki zamiecie pod dywan przystawi biurkiem i zapomni...
Otóż mamy do czynienia z działającą wspólnie i w porozumieniu mafią (autorzy, recenzenci, wydawcy, MEN, kuratoria oraz niektórzy nauczyciela - ci ostatni bardzie z głupoty i braków we własnej edukacji niż ze złej woli) która przy pomocy gróźb (przymus szkolny powoduje iż rodzice którzy chcieli by ocalić swoje dzieci przed ogłupieniem podlegają restrykcyjnym sankcjom karnym) i przymusu psychicznego (chyba każdy wie jacy wredni i mściwi potrafią być nauczyciele - cóż to za problem nastawić klasę by szykanowała ucznia który nie chce uczyć się kłamstw i błędów?) nakłaniali wiele osób do niekorzystnego rozporządzenia swoim mieniem (czyli zakupu niepełnowartościowych podręczników - w zasadzie podręcznik w którym są błędy nawet nie jest niepełnowartościowy - on jest ujemnie wartościowy!)
Ten proceder kwitł i nie zainteresował się nim nikt - nawet Urząd Ochrony Konsumentów i Konkurencji - zapewne dla przyczyny swych ciepłych dobrze płatnych posad obsadzonych przez prymusów...prymusi to ci co uczyli się z ogłupiających książek - inni zachowali zdolność do samodzielnego myślenia...choć w naszych czasach ciężko przeżyć komuś kto w ogóle myśli, zaś myślenie samodzielne to przedsionek kasty pariasów - dziś uprzywilejowani to ci którzy wyrzekli się myślenia w całości i jedynie powtarzają przyswojone w szkole slogany. W sumie to chyba tak było zawsze - micha i kaganiec (niekiedy kaganiec oświaty) albo wolność i kiszki grające marsza...wybór należy do ciebie!
Potem nadszedł PiS - coś się ruszyło, wyszło szydło z worka, ale wszelkimi metodami (z ogromną przewagą tych nieetycznych - jak używanie młodzieży jako instrumentu walki politycznej), starano się położyć temu kres. Zasadniczo odniesiono sukces! Interesów mafijnych nie udało się rozbić.
Cóż zatem pozostało? Nadzieja - w końcu po raz pierwszy prawda o mizerii naszych podręczników (ich jakość jest odwrotnie proporcjonalna do ilości powielających się tytułów) wychodzi na jaw, na łamach opiniotwórczej gazety - szkoda że nie ogólnopolskiej, ale zawsze dobre i to...
Mi osobiście szkoda tez że nikt za to nie odpowie, ze wyłudzenia i ogłupianie trwało i trwać będzie w najlepsze...a w tle słychać szyderczy rechot Makarenki!


Komentarze
Pokaż komentarze (8)