Temat Jednomandatowych Okręgów Wyborczych raz po razie jest podnoszony przez środowiska libertariańskie, czy to z kręgów KoLibra, czy też UPR, ma też spory oddźwięk pośród młodzieży akademickiej.
Ostatnio znów został wywołany na Korespondencie.pl - serwisie wolnorynkowym i liberalnym (kiedyś był liberalno konserwatywny - ale teraz z konserwatyzmu zostało już bardzo niewiele).
Tekst prof. Jerzego Przystawy, tyczył się również Salonu 24 w kontekscie upadku samolotu CASA, któremu rzekomo poświęcono na tym serwisie nadmiernie wiele miejsca...no cóż nie mnie oceniać, skoro nie jestem bezstronny, a raczej odwrotnie bo zaangażowany po obu stronach.
Więc skoro tak mało piszemy o JOW ...będę tym który spróbuje temat wywołać, może usłyszę odzew?
Czym są Jednomandatowe Okręgi Wyborcze? Tylko i wyłącznie inna formą ordynacji wyborczej. Obszar Polski zostanie podzielony na stosownie mniejsze okręgi, z każdego okręgu wejdzie tylko jeden wybraniec...podobno wtedy będzie lepiej...
No to przemyślmy...jakie są/ były największe wady polskiego systemu parlamentarnego?
Rozdrobnienie - obecnie gdy praktycznie ukształtowała nam się scena dwubiegunowa, argument ten zdaje się tracić na znaczeniu, niemniej jednak jeśli pojawią się JOW i gdy zniknie silna ręka central partyjnych, nic nie będzie stało na przeszkodzie byśmy znów w naszym sejmie nie mieli mieć kilkunastu partyjek kanapowych, toczących spory tyleż zażarte, co całkowicie oderwane od meritum sprawy! To już było, przeżywaliśmy to za II RP, tak było w czasach IIIRP - czy jest sens wracać do tego u zarania IV RP? Rzecz jasna zwolennicy JOW postulują wprowadzenie "mechanizmów zapobiegających rozdrobnieniu" jednakowoż albo stoją one w jawnej sprzeczności z ideą Jednomandatowych Okręgów Wyborczych, albo rozczulają swoją naiwnością.
Warcholstwo - W sejmie poprzednich kadencji, roiło się od "polityków" wylansowanych przez idiotenprogramy typu Wielki Brat, przygaśniętych gwiazdek piłkarskich, "biznesmenów" o reputacji aferalnej itp. Wszyscy oni dostali się do parlamentu dzięki temu że dysponowali albo głośnymi nazwiskami, albo kupą szmalu. Pamiętam casus pewnego biznesmena - starował z listy AWS , był na ostatnim miejscu, jego kampania była, natrętna, nachalna i szyta nićmi grubymi niczym biceps Kalisza...a jednak do Sejmu wszedł w cuglach, w tyle pozostawiając polityków z niebagatelnym dorobkiem. Tę sprawę pamiętam, bo to mój okręg wyborczy, a ile było takich w całym kraju?
Partykularyzm - W poprzedniej kadencji super głośna była sprawa Gosiewskiego który "zatrzymał ekspres". Nie była to sprawa jedyna, prawdopodobnie gdyby nie osoba "mocarza" pies z kulawą nogą by się tym nie przejął, bo...bo to chleb powszedni naszego kraju. Posłowie prześcigają się w "załatwianiu" w "lobbowaniu na rzecz interesów lokalnych"itp. wszystko to ma na celu, nawet nie tyle dobro lokalnej społeczności co budowanie zaplecza danemu politykowi. Prędzej mi Świątynia Opatrzności na ręce urośnie niż JOW położy temu kres.
Brak społecznej kontroli - no niby tak. Najgłośniej podnoszony argument, wyda się być sensowny, trudno wymagać od wyborców by na bieżąco śledzili poczynania iluś tam parlamentarzystów i skrupulatnie analizując ich prace, głosowania, wystąpienia, interpelacje czy interwencje wyciągali wnioski na przyszłość. Jakoś nie jestem naiwny i nie sądzę by ten mechanizm zadziałał jeśli poseł będzie tylko jeden...Prawdopodobnie jedyna kontrolą będzie to co "załatwił" dla nas - czyli wzmocnienie partykularyzmu i nic więcej, bo trudno by wyborcy z Tarnowa, pochwalali altruistyczne i szlachetne głosowanie swojego przedstawiciele który oddał środki mogące być spożytkowane dla rozwoju lokalnej infrastruktury, tudzież jakąś sztandarową inwestycję na budowę na przykład metra w Gdańsku (bo przecież turyści i "okno na świat") ...
Czy zatem idea jednomandatowych Okręgów Wyborczych to szaleństwo? Nic bardziej mylnego. To całkiem zgrabny pomysł, ma tylko jedna wadę, nijak nie przystaje do naszej rzeczywistości. Pomysł który odniósł by olbrzymi sukces w kraju zdecentralizowanym, w kraju opartym o prywatną własność z minimalną ingerencją państwa w cokolwiek innego poza wojskiem, policja i sprawami zagranicznymi, w kraju współczesnej Europy, w kraju centralnie zarządzanym,socjalizującym itd. itp. Nie wróżę sukcesu.
Czy zatem jestem zwolennikiem obecnej ordynacji? Również nie jest to prawdą. Jest ona zafałszowaniem już na samym starcie, raz że odbiera poważnej części elektoratu (2 % głosów to tysiące ludzi) prawo do swoich przedstawicieli we władzy ustawodawczej, to jeszcze dodatkowo poprzez metodę przeliczania ilości głosów na ilość mandatów promuje partie większe kosztem partii mniejszych co także jest naruszeniem zasad konstytucyjnych. Obecna ordynacja jest prawem delikatnie mówiąc kiepskim, zwolennicy JOW porównujący swoją ideę z nią postępują równie głupio co sprzedawca samochodów zachwalający swój towar poprzez porównywanie go z Polonezem albo Trabantem...


Komentarze
Pokaż komentarze (17)