- (...)
"Otóż przez długie lata zator związany z budową autostrad wynikał m. in. z faktu, że zawierano umowy niekorzystne z punktu widzenia interesu państwa, jeżeli chodzi o cenę. Pojawiał się więc dylemat, czy budujemy szybko, ale drogo, czy też szukamy innych partnerów, tańszych rozwiązań..."
- I o autostradach na Euro 2012 przy takich rozterkach możemy zapomnieć...
"Dlatego my zdecydowaliśmy się rozwiązać ten dylemat jak Aleksander Macedoński, jednym cięciem miecza. Razem z ministrem Grabarczykiem opowiadamy się za decyzjami na rzecz budowy, a nie na rzecz kolejnego kontrolowania, procesowania się".
Jest to wyimek z Onetu, Cały wywiad przeprowadzony został dla Dziennika "Polska" - te dwa cytaty mi wystarczą, nie mam zamiaru pastwić się nad premierem zbyt długo.
Pomińmy już kuriozalne porównanie, pomińmy nasuwające się skojarzenia z "obcinaniem rąk podniesionych na socjalizm"(choć i Gomułka i Tusk - jak widać, kochają się w radykalnych i spektakularnych rozwiązaniach). Pomińmy śmieszność. Pomówmy o tym co jest straszne!
Jak mawiają Rosjanie: "i straszna i smieszna..."
Przeczytajmy jeszcze raz te dwa cytaty, zwróćmy uwagę na słowa: " zawierano umowy niekorzystne z punktu widzenia interesu państwa, jeżeli chodzi o cenę."
A w następnej odpowiedzi: "Razem z ministrem Grabarczykiem opowiadamy się za decyzjami na rzecz budowy, a nie na rzecz kolejnego kontrolowania, procesowania się".
Czyli jak rozumiem Donald Tusk zamierza podjąć decyzje sprzeczne z interesem kraju, przepłacić. A wszystko to w imię...no właśnie w imię czego? W imię swojej obsesji na punkcie zostania prezydentem? Czy może chodzi mu, o jakże szlachetne ratowanie wizerunku kraju - znaczy się żeby nie było blamażu podczas Euro 2012?
Szlachetne to nie ma dwóch zdań, i jakże Polskie...zastaw się a postaw się...o tak, sarmata z tego Tuska. Taki patriotyzm nie powinien przejść bez echa!
Facet gotowy jest przepłacić, z góry obiecuje wykonawcom że nie będzie ich dręczył kontrolami ani procesami. W bajkach to się nazywało "rękę królewny i pół królestwa", ale to były bajki, my żyjemy w świecie realnym (realnym?). W naszym świecie to się nazywa - "hulaj dusza kontroli nie ma", nie ma kosztorysów, nie ma nadzoru, nie ma nic co mogło by zepsuć humory wykonawcom - jest tylko termin w którym trzeba się zmieścić...nie wątpię że się zmieszczą.
Gdyby się nie zmieścili, z pewnością spotkały by ich srogie sankcje, ale jeśli się zmieszczą...no cóż - kolejna z tradycji Polskich, zaraz po zastaw się a postaw się są...remonty dróg rozpoczynane w trzy dni po ich szumnym otwarciu!


Komentarze
Pokaż komentarze