Programu nie oglądałem, nie oglądam ogłupiacza w ogóle, stąd też i nie oglądam programu Pospieszalskiego - o wszystkim dowiedziałem się z blogu Lynx'a
Z drugiej jednak strony, świetnie znam poglądy i styl Cejrowskiego, jeszcze z czasów pikników country, Kociewia, ciemnogrodu i WC kwadransa, a także ich niezmienność do dnia dzisiejszego. Świetnie też znam poglądy pani Szenyszyn i pana Palikota - pisałem o nich niejednokrotnie. Jak widać można być nieźle zorientowanym, z usług telewizorni nie korzystając, podejrzewam iż nawet lepiej od tych co korzystają.
Zatem Cejrowski kazał posłance Senyszyn iść won a Palikot wypłakiwał się publicznie i uzależniał swój następny udział w programie od niebytu tam Cejrowskiego. A WC mówił o aborcji, homoseksualizmie itp i nazywał rzeczy po imieniu - to obrzydliwość (homoseksualizm) i zbrodnia (aborcja) - trudno nie przyznać mu racji, jeśli człowiek zdobędzie się na odrobinę myślenia. Po prawdzie od wieków wszelkiej maści zbrodniarze usiłowali słówkami zatuszować niegodziwość swoich postaw (stąd właśnie eufemistyczna "aborcja" zamiast o wiele bardziej oddającego przebieg mordu określenia "usunięcie ciąży"). Po prawdzie WHO (taki twór co to obraduje na temat zdrowia - wydając przy tym tyle szmalu iż starczyło by na lekarstwa dla całej Afryki...) uznało autorytatywnie że homoseksualizm nie jest chorobą (też mi odkrycie...) co teraz jest skwapliwie wykorzystywane przez lewicę, jako młotek do wyrównywania mózgów. Problem w tym że my katole nigdy nie twierdziliśmy że homoseksualizm jest choroba - dla Boga jest on obrzydliwością i to nam wystarczy. Żeby była jasność chodzi o homoseksualizm fizyczny - miłość mężczyzny do mężczyzny - złem nie jest - jest nim sodomia i formy zbliżenia cielesnego - problem w tym że dla większości lewactwa - miłość i kopulacja to pojęcia tożsame - szkoda mi biedaków, ale nie ja się do ich kalectwa mentalnego przyczyniłem.
A z drugiej strony - pamiętam taki film z amerykańskich kronik wojennych. Kapitulacja, Niemcy w mundurach, oficerowie wyglancowani, wciąż zachowujący dumną postawę, w końcu oddają się w ręce Amerykanów - to nie jest swołocz ze wschodu, nie walnie kułakiem w pysk. Jeden z nich wyciąga rękę - amerykański oficer nieopatrznie ją przyjmuje...To co go spotyka w kraju ma swoje określenie - to ostracyzm. Amerykanie wtedy jeszcze nie zlewaczeli, zdrajcy nie sa postrzeganui w nimbie bohaterów, a bohaterowie nie są flekowani na łamach prasy i falach eteru - Fonda jeszcze nie wyzywa amerykańskich żołnierzy od "faszystowskich świń" (swoją droga skąd się tej idiotce "faszystowskie świnie" uwidziały - zwłaszcza w odniesieniu do Wietnamczyków dla których świnia jest symbolem jak najbardziej pozytywnym? - lewactwo odbiera rozum). Amerykańska opinie jest jednoznaczna - nie podaje się reki zbrodniarzowi...ze zbrodniarzami się nie rozmawia.
I tak wygląda prawda - ze zbrodniarzami się nie rozmawia, nie polemizuje się ze zbrodniczymi poglądami, nie legitymizuje się zła!
Owszem wzorem Kościoła Katolickiego należy prowadzić rozmowy ze zbrodniarzami, tak jak czynił to Watykan z Hitlerem, czy z Sowietami, jak obecnie z Chinami; jakieś pertraktacje, jakieś zabiegi - to nieuniknione, jesteśmy odpowiedzialni za ludzi żyjących pod knutem. Ale dyplomacja to nie jest rozmowa - to nie jest domyślne postawienie zbrodniczej ideologii na równi z prawdą. Nie warto rozmawiać z tymi ludźmi - ba, oni wcale rozmawiać nie chcą!
Dla Palikota czy Senyszyn telewizja nie jest miejscem dyskursu - a dla kogo jest? - dla nich to tuba propagandowa. Rewelacyjny sposób by rozprzestrzeniać swoje miazmaty, tym szybciej i skuteczniej im bardziej zmusza swych rozmówców do "tolerancji" - tolerancja nie oznacza akceptacji ale w telewizji tego już nie widać. Przeciętny oglądacz sądzi iż mordowanie nienarodzonych jest jednym z rodzajów antykoncepcji (bo dyskusja jej właśnie się toczyła a sprytny lewak wmieszał w to propagandę aborcyjną). Takie są metody "dyskusji" politycznej - nie warto rozmawiać!


Komentarze
Pokaż komentarze (10)