Red. Stefan Bratkowski, swymi cotygodniowymi enuncjacjami na temat klęsk które spadną ( a jeśli nie spadną to tylko dzięki jego światłej postawie), na Polskę wraz z rządami Kaczyńskich i PiSu, zamieszczanymi w sobotnim Plus-Minus (dodatku do Rzeczypospolitej), działał na mnie jak kawa - spokojnie mogłem dać odpocząć nerkom, wątrobie i żołądkowi i odpuścić sobie kilka filiżanek - lektura jego tekstu dawała mi tęgi zastrzyk adrenaliny. Nie żebym całkiem z kawy zrezygnował - ale tak dwie, trzy z siedmiu, ośmiu wypijanych codziennie, udawało się zaoszczędzić!
A teraz Go brak - może wróci? No chyba że wybrał "emigrację wewnętrzną" w obawie przed hordami kaczolitarystów ?
Kiepskim ersatzem w ostatnim Plus-Minus była pani Elzbieta Sawicka - wystarczyła tylko na jedną filiżankę kawy i to rozpuszczalnej.
Otóż włączyła się Ona w dyskusje na temat przyjaźni Herberta w związku z z dyskusją o książce "Lawina i kamienie" pań Szczęsnej i Bikont jaka rozgorzała na falach TV Kultura.
Całości tekstu cytował nie będę - zainteresowanych odsyłam do gazety 18/19 listopada 2006 str A15.
Ja wiem że to nie byle zaszczyt (i szczęście) rozmawiać osobiście z mistrzem klasy Herberta -ale powoływanie sie na ten fakt, powinno być jakoś mniej dosadne, bardziej skromne.
Do rzeczy jednak - jest przedziwną figurą erystyczną, udowadnianie braku rzetelności komuś kto krytykuje bohaterów w/wym. książki (będącej próba ich rozgrzeszenia). A figura to taka:
- Pani Siedlecka ostro piętnuje autorki książki za wybielanie postaci silnie zaplamionych, przywołując przykład Herberta jako "rycerza niezłomnego"
- Ktoś rzuca hasło "Herbert przyjaźnił się z Woroszylskim" - które ma położyć cień na jego niezłomności.
- Siedlecka stwierdza że "aż tak bardzo sie nie przyjaźnili" (typowa odpowiedź w ferworze sporu)
- Pani Sawicka, wyciąga na łamach Rzepy swoje wspomnienia, które mają nam udowodnić jak to Herbert się z Woroszylskim przyjaźnili!
- Udaje sie zdezawuować panią Siedlacką jako osobę słabo znającą temat "nie chce mi się wierzyć aby ... nigdy nie miała w ręku tego tekstu" więc; albo celowo kłamie, albo...jest mało rzetelna a w związku z czym również mało wiarygodna!
- Inteligencji czytelnika pozostawia się domysł (każdy głupi by sie domyślił), że w związku z tym to panie Szczesna i Bikont a także bohaterowie ich książki - są w porządku - nie w porządku był Herbert (bo był niezłomny ale przyjaźnił się z Woroszylskim - wiec wcale taki niezłomny nie był - jak był...) i oczywiście nie w porządku jest pani Siedlecka - bo sugeruje że autorzy podkładający sie komunie nie byli wcale tacy w porządku jak to opisuje "lawina i kamienie", podczas gdy oni byli w porządku - tylko czasy były nie w porządku - a w ogóle to lepiej by było gdyby ani Siedleckiej, ani Herberta nie było...
Ps. idę sobie zrobić kawę - jednak Bratkowski działał lepiej...


Komentarze
Pokaż komentarze (1)