Zachodzę rankiem do sklepu, no trzeba rodzince kupić bułki na śniadanie i takie tam inne, a w sklepie teraz jak to w dawnym GeeSie...szwarc, mydło i powidło.
Że mydło to dobrze, że powidło jeszcze lepiej, ale ze szwarcem przesadzają...
No więc jestem, czekam przy kasie, rozglądając z nudów i widzę, świeżutki numer Przekroju lezący na posadzce (czemu na posadzce? - widocznie personel ma w materii szacunku dla tego pisma, podejście zbliżone do mojego...) no więc leży tam sobie a ja patrzę i co widze wielka bombkę choinkową na okładce obok podpis Nadzieje na coś tam...bo nie doczytałem tak mnie zatkało, na bombce są zdjęcie ludzi Benedykt XIII - niezaprzeczalna nadzieja...Leo Beenhakker - fakt jakaś tam nadzieja dla ...fanów piłki nożnej (ale żeby dla ogółu?) , prócz tego cała masa innych twarzy i twarzyczek, z których większość niewiele mi mówiła...a pośród nich!
Eureka towarzysz Szmaja!
Nawet bez tej swojej debilnej fryzurki (widać zdjęcie mu zrobiono na imieninach u cioci).
On też jest nadzieją na coś tam (na co nie wiem bo mnie zamurowało)...
No jak On jest nadzieją to sprawa wygląda...beznadziejnie!


Komentarze
Pokaż komentarze (2)