Dziś zobaczyłem dwie Polski.
Z mojego miasta Tarnowa wyruszała kolejny raz piesza pielgrzymka do Częstochowy. Pątnicy dziewięć dni będą w drodze. Będą dla dla siebie, dla swoich intencji, każdy ich krok będzie kolejnym zdaniem ich modlitwy. Wyruszali z rynku spod katedry, piękne to jest bo wtedy pół miasta musi przystanąć, mimowolnie czy chce czy nie ale oddać im hołd.
I jeszcze ta radość, te wymachiwania rękami, kwiatami, wstążkami i chorągiewkami...te umajone ulice, ci ludzie tacy jacyś bardziej życzliwi, mimo tłoku na chodnikach, uśmiechnięci mimo iż śpieszyli sie do pracy, takie poczucie brania udziału, choćby jako obserwator w czymś znaczącym, niebagatelnym, w czymś co nie jest medialne niczym kolejna mniej lub bardziej wydumana komisja sejmowa, dla zbadania zarzutów tak dętych, iż gdyby nie solidny ciężar błazeństwa jej pomysłodawców, to fruwała by pod chmurkami...
I znów ta myśl o pątnikach, o niepełnosprawnych, jakiś pan na wózku inwalidzkim, bez nóg, ale kręci pedały rękami, właśnie przejeżdża koło kurii, biskup podbiega doń i ściska jak brata najdroższego, który podzielił się z nim chlebem w czasie głodu...
A potem znów hałdy idiotyzmów wylewające się z łam tabloidów i Onet włączony przy starcie internetu i ... manipulacje przy dobieraniu tekstów i kretyńskie formułowanie tytułów i kłamliwe treści w zajawkach i bezdennie głupie komentarze...
Dwie Polski...


Komentarze
Pokaż komentarze (2)