Pierwszy mój post z tego cyklu przeszedł był bez echa. Trudno się dziwić, natłok immych piszących jest spory, i łatwo zginąć w tłumie. Zatem zaczniemy od końca poprzedniego postu, a jak ktoś ciekaw, to sobie w archiwum odgrzebie, daleko nie ma.
Więc!
Dla czego politycy przed kamerami, zachowują się niczym małpy podczas rywalizacji (o władzę...jak ja lobię te skojarzenia), dla czego do mikrofonów, inteligentni skądinąd ludzie, wygadują tak porażające brednie?
Dla czego kamery rejestrują postawy buńczuczne, u skromnych na co dzień ludzi, godne zachowania Gołoty przed wyjściem na ring?
Dla czego ?
No to popatrzmy dalej.
Dla czego prasowe wypowiedzi polityków zawsze opatrywane sa ramkami z podkreślona co bardziej smakowita wypowiedzią?
Dla czego mimo iż zazwyczaj konferencje prasowe trwają kilkadziesiąt minut, lub dłużej, wszystkie stacje telewizyjne (no może poza TVP3), pokazują skróty tak obszerne iż mieści się w nich jedno góra dwa zdania, które wypowiedział polityk?
Czy przedstawione tu zajawki zaczynają układać się już w logiczny związek przyczynowy? Mysle że tak, ale na wszelki wypadek, dla tych m,niej bystrych dopiszę. Mamy tu do czynienia z wymuszaniem przez media tzw "silnego materiału", zwanego też "materiałem mocnym" - jak zwał, tak zwał, ważne że ten system działa. Działa oczywiście na szkodę demokracji, na szkodę społeczeństwa, polityków i...samych mediów wreszcie!
Zasada jest prosta. Albo polityk mówi "coś mocnego" i wtedy zaistnieje przed kamerami, albo rozważnie, wyważenie tłumaczy, za i przeciw, mówi to co myśli a widać że myśli...tylko co z tego? Co z tego skoro żadne liczące się frekwencyjnie medium go nie zaprezentuje? Facet skazany jest na niebyt. Dla tego woli powiedzieć brednię byle mocną, bo wtedy ma szanse zaistnieć.
Ale to nie koniec kołowrotka, tę prawdę nietrudno odkryć (vide wygłupy Lisa by zmusić prof. Bartoszewskiego, do powiedzenia "czegoś mocnego - tyle że akurat profesor jest jakieś 10 tysięcy razy inteligentniejszy od redaktora i Lis musiał z frustracji wciąż pokazywać jakąś uhahaną idiotkę - fakt faktem materiał z nią był mocny, miał moc obalania, obalił mój sceptycyzm co do poziomu do jakiego zdolny jest się stoczyć człowiek by tylko jego twarz pokazała telewizja), i politycy wszelkich ugrupowań odkryli ją już dawno - liczy się wejście! Więc sobie te wejścia urządzają, ale ponieważ i tu natłok jest przeogromny...niedługo by zaistnieć przed kamerami polityk będzie musiał dokonać samospalenia, autokastracji, albo skoku na bungie...bez bungie...
W sumie to może i nawet dobrze, jak już ludziska się naoglądają, a biomasa polityczna ulegnie pomniejszeniu...może znów zacznie szokować nas i przywoływać przed ekrany - prostota i mądrość tego co polityk ma nam do powiedzenia?


Komentarze
Pokaż komentarze (7)