Przyznam że podczas tej kampanii, ale tez i podczas całego dwuletniego okresu sprawowania władzy przez PiS oraz ich koalicjantów - (jacy byli tacy byli ale byli LEGALNIE WYBRANYMI PRZEDSTAWICIELAMI !) - nic bardziej przykrego dla mnie sie nie wydarzyło. Żadne kretyńskie wypowiedzi czy to Po czy LiDu czy też koalicjantów, żadne fałszywe i zakłamane enuncjacje tzw "niezależnych ekspertów", żadne medialne szwindle, wygłupy i matactwa...nic. Bo czegóż inneego można się spodziewać po kundlach jak nie jazgotu i łapania za nogawki ?
Ten jeden człowiek był ostoją rozumu - nie "antypisowiec" nie "pisofob" ale ktoś rzetelny i mądry, kto nie zgadza się z prowadzona przez PiS polityką.
Pomimo różnic, jakie dzielą poglądy moje od poglądów Władysława Bartoszewskiego, zawsze miałem o nim mniemanie jako o człowieku żelaznych zasad, i 100% kultury. Mój ogląd jego osoby urósł niebotycznie po programie u Lisa, gdy ten ostatni usiłował głupio nakłonić Profesora do wypowiedzenia "czegoś mocniejszego" - rzecz taka się nie stała - albo Lis był na to za głupi albo profesor za mądry by byle kto wodził go na manowce.
A teraz?
A teraz ten mądry, kulturalny człowiek, wygaduje brednie niczym lump nagabujący mnie w bramie o kilka groszy do bełta. ten wspaniały posągowy przedstawiciel przedwojennej (czyli tej prawdziwej, w odróżnieniu od wykształciuchów) inteligencji, stacza się do poziomu wiecowego aparatczyka, dla którego te kilka sekund oklasków jest ważniejsze niż całe dziesięciolecia życia...smutne.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)