W nawale głupich i głupszych zachowań przedwyborczych, całego tego szaleńczego sportu, umknęło nam to co najważniejsze.
Papież Benedykt XVI zezwolił na odprawianie bez żadnych ograniczeń mszy w rycie Trydenckim! Nie jest to odejście od rytu soborowego, ale oddanie należnej czci tradycji i dorobkowi kościoła.
Z całą pewnością jest to też krok do zbliżenia z Lefebrystami, ale z drugiej strony jest to bez wątpienia oznaka usztywnienia obecnego stanowiska Kościoła wobec protestantów. Z jednej strony odejście od linii Jana Pawła II a z drugiej jej dopełnienie. Trudno mi dziś wyrokować, zwłaszcza iż watykanistą nie jestem, nie znam gry sił, nie znam nastrojów, kierunków i celów mogę się jedynie domyślać.
Ale chce wyrazić swoją ogromna radość z tego faktu, nie żebym był do Rytu Trydenckiego jakoś osobiście przywiązany, bardziej niż msze w nim pamiętam okres gwałtownie przebudowywanych prezbiteriów, czas wyświęcania nowych ołtarzy, czas gdy nagle zaczęły z kościołów znikać ambony.
Ciesze się jako konserwatysta, człowiek zamiłowany w tradycji, ktoś kto uważa że "udzisiejszenie" nie jest ważniejsze od spuścizny.
Do tej pory mogłem uczestniczyć w mszy w/g starego rytu w Katedrze, teraz...zapewne też, bo ilu jeszcze żyje księży którzy stary ryt znają i kochają ?
Ps. Pewne środowiska w tym kościelne są przeciw gdyż w każdy piątek podczas mszy trydenckiej odmawiana jest modlitwa "o nawrócenie żydów", i że to jest antysemityzm, i że to grozi pogromami i w ogóle jak tak można...
otóż można a nawet trzeba.
A czemu akurat to jest najważniejsze?
Bo o naszych sporach, politykach, debatach, dziennikarzach itp mało kto będzie niedługo pamiętał...a msza będzie odprawiana na chwałę Boga i dla dobra ludzi po wieki wieków...amen


Komentarze
Pokaż komentarze (1)