No wybaczcie taki siermiężny tytuł "Paltforma konna", ja wiem że dla PSL owca dziś liczą się konie mechaniczne w najnowszym modeli samochodu z napędem hybrydowym, Ja rozumiem że "platforma" to ma być miejsce "porozumienia dla obywateli" (no chyba takie było przesłanie sojuszu opozycjonistów; Płażyński i Tusk z szarą eminencja strony reżimowej, Olechowskim), a nie żaden mobilny wynalazek transportowy.
No przynajmniej w teorii, dziś okazuje się że Platforma to jak najbardziej transporter który służy do komunikacji między stacjami "pragnę być posłem" a stacją docelową "sejm". Gdzie miejsce na porozumienie? Nie widać go, zamiast tego jest twarda ręka Schetyny i gotowce medialne w postaci Komorowskiego, Pitery tudzież pomniejszych. Jakoś nie dostrzegam "ścierania się poglądów", jeśli już to ich "wycieranie" - tak by stały się ledwie widocznymi zarysami i można było weń upakować dokładnie wszystko.
Żeby było jasne zupełnie podobnie jest w PiS! Tu też nie ma miejsca na demokrację wewnątrz partyjną, to nie "doły" ustalają kierunki działania partii, to nie frakcje mają wpływ na postępowanie całości.
Mamy zatem dwie partie ściśle wodzowskie, acz jeden z wodzów robi uniki i twierdzi że on jest bardzo cacy i łagodny i wszystkie dyskusje dopuszcza, a tylko taki jeden Grzesiu trzyma resztę za pysk - rozwinięcia odpowiedzi, dlaczego pozwala Grzesiowi za pysk resztę partii trzymać, już się nie doczekaliśmy. Mniejsze. Najśmieszniejsze jest to że kuriozalnie na jedyną partię która zachowuje jako taką demokrację wewnętrzną urasta...SLD...Stalin się w kotle przewraca.
Zatem woźnica platformy, odniósł sukces - teraz on będzie nami powoził, jak ma nadzieję przez cztery lata. Platforma spełniła swoje zadanie, wprowadziła do sejmu ilość posłów nie spotykaną od czasów PZPR, zawarła "naturalny" sojusz z PSL i zamiast wspólnych posągów robotnika i chłopa (jednego z młotem drugiego z sierpem) - będziemy mieli obrazki telewizyjne liberała z obszarnikiem, pierwszy w czerwonych szelkach z wydrukiem komputerowym w ręce a drugi z laptopem na którym przelicza dopłaty unijne.
Obie wizje mają mniej więcej tyle samo wspólnego z rzeczywistością czyli - NIC.
Tak jak komuna nie reprezentowała robotników i chłopów (którymi powszechnie gardzono jako "robolami" i "wsiokami") - tak obecnie nadchodząca władza nie reprezentuje biznesmenów (Tusk wie o zakładaniu firmy mniej więcej tyle samo co Kwaśniewski) ani rolników (Pawlak i jego ludzie w nowiutkich limuzynach jakoś nie komponują się z tym co widzimy na polskiej wsi). No ale nie ważne, ważne że "koalicja jest naturalna"?
Na czym ta "naturalność" ma polegać jakoś nie udało mi się ustalić, no chyba że przyjmiemy jako "naturalny" obraz platformy ciągnionej przez konie do sejmu. Obrazek iście naturszczykowski - Himilsbach by lepszego nie wymyślił.
A swoją drogą - po co było odsuwać od ław sejmowych największą specjalistkę od owsa? Może się okazać że jej wiedza już wkrótce stanie się niezastąpiona.


Komentarze
Pokaż komentarze