Teraz powinienem zacząć od "wszyscy znamy tango Sławomira Mrożka" - ale...no to była by brednia. Po pierwsze na pewno nie wszyscy, idę o zakład (mój nowy dom przeciw gruszkom) że wielu nawet nie słyszało o Mrożku a jego Tango to dla nich nic nieznaczące słowo. Po drugie wielu zna tango jedynie z opracowań, bo chyba jest w programach szkolnych (głowy nie dam, za moich czasów nie było...w ogóle Mrożka nie było...ale to głupie strasznie czasy były - rządzili wtedy ci którzy teraz są "autorytetami i obrońcami praw człowieka" - było, minęło - pies z nimi tańcował...
W każdym razie wielu zna Tango z opracowań, sporo zna go jednak osobiście. widziało spektakl, czy to w TV czy w teatrze, czytało dramat. Ja Znam!
Więc kochane wykształciuchy co to Tango znacie tylko z filmu "Tango & Cash" tudzież z powiedzonka "idziemy w Tango" - możecie spokojnie odpuścić sobie dalszą lekturę, nic to po was.
Pisze do tych co dzieło Mrożka znają. Jest to chyba najbardziej dołujący z jego utworów, wszystkie inne pozwalają na obśmianie przedstawianego problemu, śmiech podczas Tanga brzmi niczym wycie arystokratów w Concierge. Ale nie o samym dramacie piszę, nie jestem krytykiem ani teatralnym, ani literackim, brak mi odpowiedniego warsztatu i zresztą nie mam ochoty nimi być. Chce napisać o pewnym przesłaniu.
O przesłaniu nieuchronności tryumfu tępego chamowatego prymitywa, nad wysublimowanym inteligentem. U Mrożka ten ostatni ponosi sromotną klęskę,a w życiu? A w życiu zazwyczaj też...do tej pory!
Celowo akcentuje tu słowa Kaczyńskiego że on jest z salonów nie z podwórek - są niezmiernie istotne, są prawdziwe, i są dowodem na to że tym razem chamusie i prostaki poniosły klęskę, może nie tyle klęskę, ale nie udało im się zniszczyć tego co mądre, wrażliwe, wykształcone i wysublimowane - nie udało im się zabłoconymi gumofilcami zadeptać dywanów w salonie! Owszem Po potrafiło wyprowadzić wrażliwego na chamstwo Kaczyńskiego z równowago podczas debaty w TV, owszem PO wygrało wybory i dorwało się do rządów - ale pierwszy raz od lat strona prawdziwej elity, tej salonowej, tej z korzeniami sięgającymi nie dziadka fornala czy ojca chłoporobotnika, ale z korzeniami w inteligencji międzywojennej, inteligencji rozbiorowej, prawdziwych twórców i wskrzesicieli Polski! Chamusiowi udało się zdeptać Olszewskiego i jego ekipę, udało im się zgnoić Kerna, odnieśli ogromny sukces w dziele dezawuowania co mądrzejszych ludzi w czasach AWS...ale tym razem Kaczyńscy schodzą z podestu rządowego z twarzą, nie udało się ich ośmieszyć, skompromitować, odebrać im elektoratu. Nie udało się zakopać ich pod zwałami szubrawej makulatury, nie udało zadeptać sponsorowanymi marszami protestacyjnymi, nie udało oślepić ekranami telewizorów, nie udało ogłuszyć rykiem głośników radia. Nie udało powalić kułakiem satyry.
Tym razem prawica łącząca w sobie wszystko co piękne w naszej tradycji, wygrała. Nawet przegrywając wybory - wygrała. Bo tego społecznego ruchu juz powstrzymać sie nie da. No chyba że odpowiedni ludzie znów wyprowadza czołgi na ulice i zakażą świętowania swego patriotyzmu.
Nie jest ważne czy PiS przetrwa do następnych wyborów, jest ważne że bycie prawicowcem, patriotą i przyznawanie sie do tego już nie jest obciachem - jak to lansowała lewica i jej szakale medialne.
Pierwszy raz udało się inteligentowi utrzymać na nogach po ciosach jakie otrzymał od chamusia. Pierwszy raz istnieje szansa że wreszcie nie wytrzyma sięgnie po szpicrutę i przegna bydlaka tam gdzie jego miejsce - do chlewa.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)