makroman - Maciej Czernik makroman - Maciej Czernik
1988
BLOG

Semiramida Północy - czyli durnota jest wieczna.

makroman - Maciej Czernik makroman - Maciej Czernik Polityka Obserwuj notkę 2


Kim była Semiramida Północy, kto takich określeń używał? Nie lubię takich kwestii, to powinno być powszechnie znane...ale niestety nie jest! Mam szczera ochotę wyprać za to kilku Ministrów Dysedukacji Narodowej po pyskach! Ale wiem że tak jest, wiem bo rozmawiam z ludźmi, wiem jak trudno jest zobrazować coś przenośnią, jak ciężko jest spointować wypowiedź anegdotką historyczną. Już nawet nie dlatego izby brali człowieka za nieokrzesanego inteligenta, co to przechwala sie swoją erudycją, nie tego problemu nie ma, w cichości ducha ten i ów sobie coś takiego zapewne pomyśli, ale publicznie tego nie powie, będzie kiwał ze zrozumieniem głową, nawet zaśmieje się kiedy trzeba - podejrzewam że to reakcja typu "koń który umie liczyć / człek taki nie wie kiedy sie śmiać, ale obserwuje opowiadającego i po specyficznych zmianach jego mimiki wyłapuje moment by ryknąć śmiechem "ze zrozumieniem", a wszystko to w imię snobizmu...żałosne.


Wróćmy tedy do Semiramidy - No sama Semiramida to postać starożytna, w tej chwili nas nie interesująca, wzmiankujmy tylko o wiszących ogrodach i o jej zapałach w promowaniu sztuk wszelakich będzie zadość. Kim była owa Semiramida Północy? Otóż była to ni mniej ni więcej krwawa zamordystka Katarzyna II. Kto ja tak nazwał? Ni mniej ni więcej tylko kolejny dureń François-Marie Arouet zwany przez samego siebie Voltaire. My mówimy Wolter.

Znamienne prawda? Człowiek który mienił sie obrońca wolnego słowa, pochwala tę która nałożyła kagańce wielu ludiom, gość który gotów był oddać życie byle tylko inni mogli wyrażać swoje poglądy przypochlebia się tej która gotowa była karać za sama myśl iż można mieć jakiekolwiek własne poglądy. Dodajmy jeszcze do tego że Wolter był posiadaczem niewolników i spuśćmy zasłonę miłosierdzia na tę zakłamaną postać. Nie myślmy o nim jako o Franciszku Marii ale właśnie jak o Wolterze - miejmy przed oczyma symbol.


Bo Wolter symbolizuje coś, coś tego samego pokroju jak George Bernard Show (gdy wychwalał Stalina i ZSSR). To przemożna, nie wiem na ile irracjonalna, na ile premedytowana, chęć by "podczepić" sie pod możnego protektora! Taki objaw wewnętrznej słabości. To smutny obraz. Ale nie ganię intelektualistów za to - są niczym brzemienne kobiety, noszą w sobie coś wielkiego i wspaniałego i domagają sie opieki nad sobą by to coś mogło zobaczyć świat. Nikczemnik w życiu - posągiem w ogrodach sztuki...


Ilu jest takich? - Zaledwie kilku na pokolenie. Cóż za kłopot dla władców wsiąść ich na garnuszek? Żaden! Na Ukrainie komuniści z zimną krwią zamordowali głodem miliony osób, w tym samym czasie Show zajadał się kawiorem podczas wydawanych na jego cześć Rautów. Efekt? Niewielkim kosztem Stalin kupił sobie najbardziej poczytne pióro ówczesnego świata...Że za ten kawior można było zdobyć jedzenie dla kilku umierających dzieci? A kogo to obchodzi? Zresztą one i tak miały umrzeć, więc zamknijmy temat.


Gorkiego kupiono za splendor...


Za co kupiono współczesnych idiotów w zachodniej Europie? Za perkal i koraliki, na pewno nie za to samo co Woltera, Showa czy Gorkiego...nie ma ludzi tej klasy więc i nie ma potrzeby takich zachodów. Kupowano ich za poklepanie po plecach, tanie wycieczki po Petersburgu, za gładkie słowa, uśmiechy, za poczęstunek wódką. Z tymi poszło łatwo, od dziesięcioleci hodowani w poczuciu iż plucie na własny kraj przystoi "intelektualiście", bo podobno byli prekursorzy - zasadniczo tak, tyle że taki Shaw to obrażał współobywateli swego kraju, kraj jako taki trzymał na piedestale, ale dziś gdy zjawisko maceracji myśli dobiegło praktycznie końca, nikt juz nie robi tak subtelnych rozgraniczeń - pluje się na wszystko - nie mają żadnych hamulców.


 





Żeby zaś smętom nie było dość, to podumajmy sobie na temat durnoty euro i polskich "elit":


Carat - "dany od Boga", "wszechnica wolności", "Semiramida północy"...

 

Lenin - był "wizjonerem" i "idealistą".


Stalin - "miał błędy i wypaczenia, ale w sumie idea..."


Chruszczow i Breżniew - "obrońcy pokoju"


Putin - "szczery demokrata".


Pewnie by tam można było jeszcze długo cytować, ale przytaczam z pamięci a ta jest ulotna i nie zawsze ad hoc podsunie właściwe wspominki.


Jakiego trzeba zdurnienia by powtarzać takie brednie? ile trzeba zakłamania ile bufonady by być ich głosicielem?

zaczepny

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka