6 obserwujących
200 notek
58k odsłon
  72   0

Non ci arrenderemo

"Apocalypse Now" Marcin Małek
"Apocalypse Now" Marcin Małek

A kto ocalał ten wie…

w którym miejscu

Pan Bozia trzyma nasze pacierze

każdy z nadanym nunerm

gotowy do rozpatrzenia

po przedstawieniu stosownych zaświadczeń

o niezachwianej wierze

że tu na dole (w objazdowym teatrze)

lalki i ludzie idą na śmierć wesoło i szczerze


Bo kto raz widział roziskrzone oczęta kukiełki

gdy odchodziła w zaświaty

prowadzona nieśmiałym skinieniem ukochanego oprawcy

ten rozumie co wiara niesie

w swoim tobołku tułaczym

Dzisiaj białe szpitale a jutro  cyfry w eterze

najpierw nieśmiało w dziesiątkach, potem do setki…

a dalej, w rzędzie, kominów wieże

plujące ospale przetrawionymi życiorysami

ten pan i ta pani już policzeni

nie pamiętają wiele

zresztą świat na tyle się zmienił

że pamięć jak umiar w karnawale

po przestąpiniu progu

rozpływa się w ciemnej sieni

Idziemy, wierząc Bogu

idziemy, idziemy zmęczeni

królowie i księżne internetowych blogów

i toczoczą się z w ślad za nanami, jak cienie nasze korony po ziemi

po niebie, w powietrzu, wodzie i w chlebie

cierniowe opaski na przerażone czoła

non ci arrenderemo

Cisza! Cisza! 

– zdawało się, że ktoś woła

Nie, to wiatr, tylko wiatr

szumi w zamkniętych szkołach

Tam u sąsiada w przedsionku przycupnął tenor od rzewnych pieśni

biały jak papier na którm wydrukowali mu pozwolenie:

wolno żartować w obliczu śmierci

umierać przed obiektywem - niby na scenie

zabrania się jedynie bliskości

oddechu, dotyku i smaku łez z ukochanej powieki

zabrania się wszelkiej czułości

Widziałeś,  bohater położył swój los na szalę wychodząc do apteki

a tam gorzkie żale

wciąż wszystko bierzemy na wiarę

bo wiara porusza kontynenty, zawraca rzeki

i napełnia szpitale

Błogasławieni przeklęci

pod wiatr, z wiatrem

nieświadomi emisariusze śmierci

wierzą, że przejdą przez dzień i noc nietknięci

mierząc się z czasem

a czas jak zwykle

przyspiesza gdy się zbliżają na wyciągnięcie ręki

Więc pod tą dłonią jak ciemne nieba sklepioną

wiją się ciała sąsiadów skręcone

jak gdyby ziemia wydała ostatnie tchnie pod wielkim respiratorem

staruszkowie wbrew zakazowi wtuleni w ukochane ramiona

przez kraty swych klatek mruczą

usta mamy na suwak zapięte a w sercach odwagę wilczą

dalej pójdziemy sami

przez wioski i miasta bezludne aby oczyścić świat łzami

Śpijcie w swych domach dziatki, dzieciątka

- już cicho! 

Noc się tłucze o szyby deszczowa

i nie chce spać licho – zostańcie w domach!

jak was zabraknie, kto nas pochowa?


Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale