DOMOWNIK
już "od końca" trzeba czytać, słuchać...
17 obserwujących
118 notek
119k odsłon
  242   3

notka-przewrotka 6, czyli "by historie się kończyły"

blogo-fotka
blogo-fotka

Lutka znała to miejsce. Mieszkała z Tatą i Mamą w małym mieszkanku w uroczej dzielnicy miejskiej, a ponieważ rodzice byli zajęci bardzo ważną pracą na bardzo ważnej uczelni i w bardzo ważnej firmie, rzadko wyjeżdżali poza miasto. Właściwie - wyjeżdżali jedynie w wakacje, spędzając je w atrakcyjnych miejscowościach nad morzem lub w górach. Ale wcześniej, gdy Lutka była naprawdę dzieckiem - teraz miała już osiem lat! - odwiedzali tę małą wieś. Patrząc na wyłaniający się z mapy obraz, Lutka zaczęła sobie przypominać i domek, i podwórko, i sad, i wysokie jesiony na obrzeżach gospodarstwa, i cierpliwie pielęgnowane leśne jeżyny. W okienkach chatki wisiały grube zasłony i koronkowe firanki, a na parapecie siedziały dwie białe kocie mordki wyglądające z zaciekawieniem na duży taras i dalej, ku widniejącej na horyzoncie linii lasu. Na pobliskich drzewach i krzewach wisiały wietrzne dzwonki, do gałęzi poprzyczepiano wystrugane z drewna ptaszki i karmniki, podtrzymywane przez starą pergolę pnącza winorośli uginały się od gron. Wszystko było więc, jak wtedy... Wszystko, poza jedną ważną różnicą. Lutka wiedziała, czego na obrazie brakuje. Ani w domku, ani w sadzie, ani na podwórku czy ścieżce wiodącej do lasu Lutka nie dostrzegła sylwetki Babci.

Gdy razem z rodzicami odwiedzała wieś, była zbyt mała, by zwracać uwagę na rysy jej twarzy czy kolor jej włosów. Pamiętała za to doskonale przesadzanie małych roślinek, zbieranie jabłek, wiśni i porzeczek, przestawianie dziwnych, starych sprzętów i bibelotów, regularne ustawianie przed domem misek dla zwierzęcych łazęg. Jesionowo bowiem było miejscem, w którym zwłaszcza kocie sieroty znajdowały zasobny kąt. Tata Lutki nauczył babcine kocice, by nie boczyły się na przybyszy ze świata i często zdarzało się, że gdy na tarasie baraszkowało i stadko kocich sierot, i rudy Włóczynoga, i smukła Szara, Babcine kocie damy niczym opiekunki w przedszkolu wodziły od niechcenia wzrokiem za rozbrykanym stadkiem. Także teraz kocie mordki wyglądały przez okienko jakby w oczekiwaniu na pojawienie się gości potrzebujących spokojnego kąta.

PS.

pięć linków do pięciu poprzednich notek-przewrotek:

https://www.salon24.pl/u/malgor/1136187,notka-przewrotka-5-czyli-co-tutaj-oczywiste

https://www.salon24.pl/u/malgor/1135933,notka-przewrotka-4-czyli-osiagnely-swoj-cel

https://www.salon24.pl/u/malgor/1135639,notka-przewrotka-3-czyli-tam-musi-byc-cos

https://www.salon24.pl/u/malgor/1135327,notka-przewrotka-2-czyli-baju-baju-przed-wielkim-restartem-salonowym

https://www.salon24.pl/u/malgor/1135158,sprobuje-inaczej-cos-warta-ta-proba

i niezmienne uzupełnienie prośby o komentarze:

jest skierowana do życzliwych (i mniej życzliwych);

nieżyczliwych też o coś poproszę: idźcie dalej...


Lubię to! Skomentuj32 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości