41 obserwujących
530 notek
571k odsłon
  2341   0

Jest żywiołem, który trzeba chwytać pazurami, bo się wymyka

Piotr Staruchowicz
Piotr Staruchowicz

Piotr Staruchowicz, syn polonistki i dziennikarza, absolwent renomowanego liceum im. Miguela de Cervantesa w Warszawie, były student architektury wnętrz na Akademii Sztuk Pięknych i kulturoznawstwa na Uniwersytecie Warszawskim - obiekt dziewczęcych westchnień...
- Imponował wysportowaną sylwetką, urodą w typie Michała Żebrowskiego, radiowym tembrem głosu oraz silnym charakterem. Wszystkie dziewczyny się w nim kochały – wspomina Magda, szkolna koleżanka Starucha. /źródło: newsweek.pl

Rok 2007 - W warszawkiej Królikarni, kibice Legii Warszawa odbierają nagrodę za zajęcie II miejsca w konkursie Orange Ekstraklasy. „To dzięki niemu, dzięki nim liga jest tak kolorowa. To dzięki nim mamy piękne oprawy na naszych stadionach” – zapowiada entuzjastycznie prezenter. Brawa  „Staruchowi” biją dziennikarze, aktorzy, trenerzy i zawodnicy...

 

 


- Czy nie wstydzi się Pan za poparcie pani Kempy dla bandziora Starucha?"  - zapytał red. Lis Jarosława Kaczyńskiego podczas wczorajszej debaty.
- Czy był jakiś wyrok sądu w tej sprawie? - protestował Kaczyński - Przecież bandzior to ciężki przestępca, a Pan mówi tu o kimś, że jest bandziorem.
W odpowiedzi, redaktor Lis wyjął jakiś świstek papieru i zaczął  wyliczać:
- 2008 rok - zakaz stadionowy po meczu z Odrą Wodzisław;
- 2011 – zakaz stadionowy po meczy Legia – Ruch, okrzyki po śmierci Jana Wejcherta;
- 2011 – naruszanie nietykalności cielesnej uderzenie piłkarza w twarz;
- 2011 – wbiegnięcie na płytę boiska – Bydgoszcz;
- 2011 – rozbój, wydarzenia z 1-go sierpnia, czterech niezależnych świadków;
 To jest bandzior, czy nie? - dopytywał Lis. 


 
Sprawdziłam, co na temat stawianych mu zarzutów mówił sam Piotr Staruchowicz...
 
O powodach otrzymania pierwszego zakazu stadionowego
- Sam zakaz dostałem po wydarzeniach w Wilnie. Ukarano mnie jednak za odpalenie racy na meczu z Wisłą Kraków, który odbył się 1 października 2006 roku.
 
Ale na meczu z Vetrą byłeś? - dociekał dziennikarz
- Byłem, ale na pewno nie biegałem po murawie. Z nikim się nie biłem. Nic nie niszczyłem. W internecie bez problemu można znaleźć zdjęcia, na których widać, że w czasie całego zajścia spokojnie stoję na trybunach.
 
To dlaczego powróciła twoja sprawa? Uważasz, że jesteś niewinny, ale w sporze pomiędzy klubem a kibicami jesteś jedną z głównych postaci.
- Poniosłem konsekwencje wydarzenia sprzed roku. Ukarano mnie dopiero po Wilnie, bo klub chciał się wykazać statystykami. Przed kim? Może przed UEFA, bo walczył o łagodniejszą karę. Ale widać były problemy z identyfikacją ludzi, którzy brali udział w zajściach. Uderzono więc w osoby dobrze znane. W grupę Nieznani Sprawcy, która zajmuje się organizowaniem opraw i nie miała nic wspólnego z zajściami w Wilnie. Ci ludzie są znani klubowi i byli łatwym celem. Stefan Dziewulski, który odpowiada za bezpieczeństwo na Legii, przyznał na mojej rozprawie w sądzie, że po zamieszkach w Wilnie została podjęta decyzja, która zakłada, że zakazy dostaną wszyscy, którzy w ciągu ostatniego roku dopuścili się jakichkolwiek wykroczeń na stadionie. Takim wykroczeniem jest także moje odpalenie racy. Racy, na którą zgodził się klub.
 
Jak to się zgodził?
- Sprawa jest prosta. SKLW ma dobre kontakty z władzami miasta, wówczas rozstrzygały się sprawy związane z budową nowego stadionu. Klubowi bardzo zależało na spotkaniu z radnymi i naszym lobbingu. Zgodziliśmy się na to pod warunkiem, że będziemy mogli odpalić race na meczu z Wisłą. No i do spotkań z radnymi doszło.
 
To poważny zarzut. Dowody?
- Są osoby, które brały udział w całej sprawie. I nie chodzi tylko o spotkanie z Wisłą. Było wiele spotkań z panem Dziewulskim, na których pokazywał nam, gdzie stawać z racami, żeby kamery nas nie nagrały. Rok temu kibice w całej Polsce organizowali „Ultraprotest”. Wtedy usłyszeliśmy, że odpalając race, mamy stawać przy płocie, bo tam nie mają zasięgu kamery. Chyba o czymś to świadczy.   /źródło: Legia.Net, 2007-11-23/
 
O okrzykach „Jeszcze jeden, jeszcze jeden”, wznoszonych po informacji o śmierci Jana Wejcherta
- To był czas konfliktu z zarządem klubu. Klub mścił się na nas, że nie chcieliśmy akceptować tego, co się w klubie dzieje. Wcześniej na raka zmarł nasz kolega kibic i klub się nie zgodził na minutę ciszy w jego intencji. Miałem to w pamięci i dziesiątki innych zdarzeń. Zdecydowały emocje.”
 
Mój komentarz - faktycznie reakcja na stadione była spontaniczna. Natomiast trudno nazwać spontaniczną reakcją wrzaski "Jeszcze jeden, jeszcze jeden!", jakie miały miejsce pewnej sierpniowej nocy ub.r. na Krakowskim Przedmieściu. To drugie spotkanie, przez pewna gazetę zostało nazwane radosnym piknikiem pod krzyżem, a premier Tusk mówił coś o Hyde Parku.
 
O spoliczkowaniu piłkarza Jakuba Rzeźniczaka
- Podczas meczu niezależnie jak piłkarze grają, my ich dopingujemy. Tak było też w tym meczu. A po meczu on przechodząc obok trybuny rzucił nam wiązankę.” „Wszystko sobie z Jakubem wyjaśniliśmy.”  
 
W tym miejscu pozwole sobie zauważyć, że kiedy Daniel Olbrychski spoliczkował Andrzeja Jaroszewicza to nie rozdzierano szat z tego powodu i  bandziorem boskiego Daniela nie nazywano, chyba, że czegoś nie wiem, jezeli tak, prosze o sprostowanie. Sam Olbrychski o swojej porywczej naturze mówił : "W jednej chwili chciałbym kogoś posiekać na kawałki, a potem w sekundę bym zszywał". Natomiast wg Beaty Tyszkiewicz:  „Daniel to sama spontaniczność. Każdy, kto taki jest, popełnia też mnóstwo błędów. On jest żywiołem, który trzeba chwytać pazurami, bo się wymyka”. /źródło: wprost.pl/

Lubię to! Skomentuj10 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale