waldemar.m waldemar.m
113
BLOG

Kto kłamie a kto manipuluje w sprawie Kamińskiego?

waldemar.m waldemar.m Polityka Obserwuj notkę 36

Premier? Dziennik? kataryna? Infidel? Inni?

 
Wszyscy! Niestety wszyscy!
 
Punktem wyjściowym do swojej analizy wziąłem fragment ostatniej notki kataryny. Dlaczego właśnie ją cytuję, a nie innych znanych blogerów?
 
Bo ona, tak samo jak oni, nie ma racji, ale to co robi, robi bezosobowo, to znaczy, że nie robi żadnych osobistych wycieczek do drugich komentatorów-blogerów.
 
Do tej pory ze zdumieniem patrzyłem na to co się dzieje wokół afery stoczniowej, ale dzisiaj, dzięki publikacji Dziennika, mogę pozwolić sobie sobie na rzeczową i do tego konstruktywną analizę.
 
Co mnie w tej sprawie tak dziwiło?
 
Polskę, moją Ojczyznę, pokazano mi z jakiejś dziwnej strony. Tej, którą do tej pory znałem tylko z amerykańskich westernów. Nie ma państwa! Nie ma struktur i procedur! Nie ma zależności i nie ma podległości. Dziki Zachód!
 
I na pierwszym planie "Jeden przeciw wszystkich" – Kamiński – Szef CBA
 
Pora na cytat z kataryny:
 
Jeśli więc Dziennik twierdzi, że Kamiński kłamie mówiąc, że nie dostał polecenia osłaniania tego przetargu, niech przedstawi dowody. Jakiś papier gdzie mowa jest o tym konkretnym przetargu, gdzie pada nazwa "stocznia", a sam dokument pochodzi z okresu gdy już było wiadomo, że jakiś przetarg na stocznie w ogóle będzie. Bo 1 grudnia nawet umożliwiającej go ustawy jeszcze nie było. Kamiński powiedział też, że cała "tarcza antykorupcyjna" była fikcją, nic się w tej sprawie nie działo. Może przy kolejnej rozmowie z Cichockim dziennikarze poprosiliby go o kalendarium działań podjętych w ramach owej mitycznej "tarczy". Chyba nie ograniczyła się do dwóch krótkich listów. CBA zawiodło, ale pozostałe służby na pewno się wykazały. Chyba, że tarcza to taki sam mit jak katarski inwestor.

Ale skoro już jesteśmy przy kłamstwach...

Mariusz Kamiński: O analizę w tej sprawie [stoczni] poprosiłem we wrześniu.

Dziennik:Jednak zamiast natychmiast poinformować o tym fakcie premiera, Mariusz Kamiński wybrał inną drogę. Choć od wiosny jego analitycy podejrzewali, że nie ma żadnego katarskiego inwestora, wiedzą nie podzielił się z premierem.

Wydaje mi się, że uważnie słuchałam Kamińskiego, który mówił, że macherzy od przetargu nagrali mu się przypadkiem, gdy CBA przyglądało się im zupełnie innej sprawie, a o analizę sprzedaży stoczni poprosił dopiero po jej spektakularnej klapie. Ale może coś mi umknęło, Dziennik twierdzi bowiem, że ludzie Kamińskiego wiedzieli od wiosny. Ciekawe skąd dziennikarze to wzięli, bo raczej nie występu Kamińskiego u Rymanowskiego.  Wypadałoby się czymś podeprzeć, niechby to nawet było jakieś stare i nijak nie związanane z niczym pismo Cichockiego. Bo jeszcze ktoś pomyśli, że dziennikarze manipulują.
 
Kończy się ten cytat słowem – manipulacja i w tym jednym kataryna nie pomyliła się. Cała jej ostatnia notka "Jak Dziennik Kamińskiego kwitami dobił", to jedna wielka manipulacja, której przejawy wielokrotnie przychodziło mi obserwować na Salonie.
Ironicznie, z wyższością, potraktowała ulubienica Administracji Salonu dziennikarzy z Dziennika. Ona lepiej niż oni, potrafi ocenić, które kwity można uznać za wagome, a którymi można wyręczyć się w toalecie.
Od tej ironii, która ostatnio staje się Twoim podręcznym orędziem, padniesz kataryno z niesławą i pluć w brodę będziesz mogła tylko na siebie.
A teraz po kolei:
Dawno, dawno temu, bo gdzieś tak w maju 2008 r. Prezes Rady Ministrów zaczął kopać jamę pod PiS-owskim Szefem CBA, Mariuszem Kamińskim podpisując polecenie stworzenie tarczy antykorupcyjnej. To był wyraźny sygnał, że Premier nie ma zaufania do Kamińskiego. Wykonanie tego polecenia doręczył Kolegium Do Spraw Służb Specjalnych w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, ale to nie powinno dziwić, gdyż ktoś musiał koordynować działanie wszystkich zainteresowanych urzędów państwowych i wielu służb specjalnych.
To była bardzo ciekawa decyzja Premiera. On doskonale zdawał sobie sprawę, że "tam gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść", a więc wpuszczając na jeden teren wszystkie służby specjalne, uniemożliwia im, a minimum jednej precyzyjne wywiązanie się z obowiązków.
Była w tej decyzji jeszcze jedna rodzyneczka! Termin "Tarcza Antykorupcyjna". Nie trzeba być geniuszem, żeby zrozumieć, że pod tym pojęciem kryje się kompleks zadań wymagający systemowego podejścia, a więc każdy z szefów służby specjalnej powinien rozumieć, że od tego momentu wyznacznikiem ich obowiązku podjęcia określonych zadań są tak zwane kryteria minimalne dotyczące przedmiotu, dla którego Tarcza Antykorupcyjna ma być stworzona.
Prywatyzacja! To był ten przedmiot.
21.10.2008 Biuro Kolegium Do Spraw Służb Specjalnych w osobie Dyrektora Tomasza Borkowskiego, w Informacji dot. działań w sprawie "tarczy antykorupcyjnej" przekazuje do wiadomości (chyba Sekretarza Cichockiego), że:
"celem tarczy jest zapobieganie nieprawidłowościom w prywatyzacji kluczowych przedsiębiorstw"
1.12.2008 r. Sekretarz Kolegium Do Spraw Służb Specjalnych, Jacek Cichocki pisze na ręce Szefa CBA, Mariusza Kamińskiego list w którym informuje go o zakończeniu prac przygotowawczych do stworzenia tarczy antykorupcyjnej, przekazuje do wiadomości Informację Biura Kolegium z dn. 21.10.2008 r. oraz daje polecenie przystłpienia do działań w ramach tarczy, prosząc jednocześnie, o poinformowanie KPRM do 15.12.2008 r. o podjętych realnych działaniach.
 
W dniu, w którym Szef CBA otrzymał te dokumenty były mu wiadome rónież te procedury i te obiekty, które zakwalifikowano na ten moment do tarczy. Ponieważ jednak tarcza ma charakter działania systemowego, więc człowiek na takim stanowisku jak Szef CBA powinien bezwzględnie rozumieć, że jeżeli rząd da dobro na prywatyzację jakiegokolwiek jeszcze obiektu, nie będącego w spisku na dzień 15.12.2008 r., to jeśli obiekt jest większy, niż najmniejszy obiekt będący w spisku – on automatycznie podpada pod tarczę antykorupcyjną!!!
 
Co to oznacza? Ano, to jest ta pułapka Donka na Kamińskiego. Ten ostatni powinien był automatycznie rozszerzyć swój parasol prewencyjny na taki obiekt, infomując o powyższym zainteresowane ministerstwa i Sekretarza Kolegium.
 
Stocznie napewno były takim obiektem, a więc ... Prezes Rady Ministrów powinien zwolnić Kamińskiego z zajmowanej posady minimum za to, że ten ostatni założywszy nogę na nogę, czekał w ukryciu na potknięcia, po to, żeby zniweczyć całą ideę Tarczy Antykorupcyjnej – ścigać, a nie przeciwdziałać .
 
Jeśli sprawa jest taka prosta, to dlaczego wsyzscy zajmują się kłamstwami i manipulacjami?
 
Ja patrzę na tą sprawę z pozycji praw moich Rodaków i mojej Ojczyzny. Ci zaś, którzy kłamią i manipulują, patrzą na tą sprawę z pozycji wąsko rozumianych interesów partyjnych – kto? kogo?
 
Czy O TAKE Polskę walczyliśmy?
waldemar.m
O mnie waldemar.m

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (36)

Inne tematy w dziale Polityka