Kiedyś (nie pamiętam kiedy) czytałem (nie pamiętam gdzie i kto o tym pisał), że zbliża się dzień wejścia w życie nowego regulowania prawnego w Stanach Zjednoczonych (nie pamiętam jakiego). Autor podkreślił tą okoliczność, że to regulowanie zmieni stosunki sił na wolnym i demokrytycznym rynku USA, co będzie oznaczać, że jakaś grupa będzie płacić większy podatek, a więc stanie się mniej konkurencyjna od innej grupy, która ... itd. i w tym stylu.
Czyli dokładnie tak jak u nas między Totalizatorem, a Rysiem!!!
Doczytałem do końca i ... ze ździwienia mi górna szczęka wypadła (starość nie radość). Nikt do nikogo nie dzwonił. Nikt na nikogo nie naciskał. Nikt nie przyjeżdżał do Kongresu i nikt nie jeździł na cmentarz.
Nikt nie pisał notatek służbowych na kolanie i z pamięci, a więc nie było potrzeby antydatowania. W przededniu wejścia w życie tego prawnego regulowania FBI zajmowało się w wszystkim, tylko nie sprawą uchwalenia tego prawa i jego wejścia w życie.
Przy czym - to jeszcze nic! Ta grupa, w którą uderzało to prawo spała spokojnie tak przed jego wejśceim w życie, jak i po jego wejściu w życie.
System stanowienia prawa w Stanach Zjednoczonych działał w imieniu i na korzyść samych Stanów Zjednoczonych, nie naruszając jednak interesów żadnych Rysiów, chociaż prawo było od tego dnia skierowane przeciwko nim.
Nie wygrywali na tym regulowaniu a ni Demokraci ani Liberałowie.
Jak to możliwe? – pytacie.
Ustawę o podniesieniu opłat w jednej ze sfer biznesu uchwalono w swoim czasie z następującą klauzulą końcową:
Wchodzi w życie po 106 latach w dniu takim to a takim roku pańskiego – takiego!
Nikt nie czekał tych 1006 lat. Biznes w ciągu 20 lat sam przeszedł na to nowe uregulowanie, a wejście go w życie było tylko formalnością.
Przystąpić do zmiany tego uregulowania będzie można nie wcześniej niż po 50 latach od jego wejścia w życie.
Czy tylko tak zmienia się prawo w Stanach Zjednoczonych – kraju, który szanuje swojego karmiciela – czyli biznes? Ależ nie.
Gdy państwo nie mogło sobie poradzić z kimś takim jak Rysiu (czyli tym, kto chciał mu dyktować swoje prawa), to z dnia na dzież przyjęło Ustawę o konieczności udowodnienia przez obywatela dochodów uzasadniających wydatki.
Co tam Rysiu! nawet taka potęga jak Al Capone nie dał rady i poszedł na 10 lat do więzienia, sam przyznając się do ukrycia dochodów przez Komisją Kongresu USA.
Gdyby w Polsce prawo tworzono dla prawa, a nie dla Rysia, Zbysia, Mirka i ich szefa – Donka, to telefon Rysia milczałby.
Gdyby była ścisła instrukcja stanowienia takiego prawa, jak prawo hazardowe, to nie mógłby jakiś tam Donek podejmować woluntarystycznych decyzji.
Kto on, żeby decydować o tym, czy podoba się jemu procedura stanowienia prawa? Kto oni (ministerialne klerki, czyli chłystki), żeby w czymś tam grzebać, coś tam zmieniać, coś tam położyć do szuflady, a czymś tam się zajmować.
To, jak w Polsce stanowi się prawo, jest NIEDORóBKą SYSTEMOWą, a reszta – przestępstwem.
Inne tematy w dziale Polityka