Od czasu gdy Manam zaśpiewał słyną frazę "paranoja jest naga", rozpoznawalność paranoicznych przypadków gwałtownie wzrosła, gdyż ludzie zrozumieli, że jej nagość wynika z klarowności sytuacji i motywów.
Od kilku dni obserwuję dziwne tańce Krzysztofa Leskiego dookoła rocznicy Ostatniego Zajazdu w Warszawie, czyli zamachu stanu, a'la polski grajdołek. One są w pierwszym rzędzie dziwne tym, że mamy przełom grudnia i stycznia, a "Nocna zmiana" miała miejsce w czerwcu pewnego roku.
To, że zachciało się P.Leskiemu wracać do tej sprawy, to jego pyrwatna sprawa, ale to, że przy okazji zabawił się w najzwyklejszego, ordynarnego szpicla - to już sprawa całego salonu.
Kto Panu dał prawo myśleć, że tylko Pan ma rację przy wspominaniu tamtych wydarzeń?
Jakim prawem doniósł Pan do Administracji na młodego blogera, który wyraził w tej sprawie swoje, wyważone w sumie zdanie, jeśli je porównać z Pańskimi insynuacjami.
Sprawa lustracji z tamtego dnia, to największa hańba na honorze Polaków i nic tu nie ma do rzeczy jakość uchwały lustracyjnej.
To Pan, przedstawiciel środowiska dziennikarskiego i aktualny "kombatant z pretensjami" miał zasrany obowiązek pilnować w naszym imieniu, żeby lustracja zaczęła się od pierwszego dnia prezydentury Wałęsy, a nie teraz donosić na bogu ducha winnego studenta do Administracji.
Pańskie zachowanie jest o tyle zdumiewające, że za chwilę rozedrze się Pan na cały Salon w obronie wolności słowa ... dla Pana!
Inne tematy w dziale Rozmaitości