waldemar.m waldemar.m
144
BLOG

1992 – Jaka gra, taki zamach, czy jaki zamach, taka gra?

waldemar.m waldemar.m Polityka Obserwuj notkę 0

Do dzisiaj pamiętam, że z wypiekami na twarzy i uszami pracującymi jak radary, śledziłem za wydarzeniami, jakie miały miejsce w Sejmie i zaciszu warszawskich gabinetów.

 

Całe 17 lat byłem przekonany, że obalenie rządu Jana Olszewskiego było zamachem stanu, ale ubiegłoroczna dyskusja tych wydarzeń, jaka miała miejsce na Salonie, kazała spojrzeć mi na to wydarzenie z innej pozycji.

 

Przypomnę podstawowe fakty:

 

1. Któregoś dnia Sejm wpisał do porządku dziennego projekt uchwały o ujawnienie niektórych osób współpracujących z SB (tak zwany projekt "lustracyjny" autorstwa JKM) i przeprowadził nad nią okrojoną dyskusję, zakończoną skutecznym głosowaniem (podkreślam – skutecznym głosowaniem).

 

2. Uchwała zobowiązywała ministra MSWiA do przygotowania i ogłoszenia takiej listy, wskazując przy tym datę do jakiej ta uchwała miała być wykonana.

 

3. W dniu, w którym uchwała była głosowana, w Sejmie nie było ani jej autora, ani Premiera J. Olszewskiego.

 

Dygresja 1: Gdy po odwołaniu Jana Olszewskiego z posady premiera, tłukłem łbem o ścianę ze złości na "zamachowców", to nie przydawałem znaczenia nieobecności Premiera w Sejmie.

 

4. W dniu, w którym lista została przekazana do wiadomości posłów, Premier jeszcze raz lekceważy sytuację i ... nie zjawia się na posiedzenie Najwyższej Izby. Pojawia się w niej dopiero na wygłoszenie pożegnalnego przemówienia.

 

W grudniu, w swoich komentarzach pisałem o tym, że po przeczytaniu wywiadu, jakiego p. J. Olszewski udzielił jakiejś gazecie, moja pewność co do tego, że "Nocna zmiana" była zamachem stanu gdzieś się ulotniła.

 

Czułem intuicyjnie, że w potoku informacji jest jakaś luka, tylko nie mogłem jej znaleźć. Czułem również, że gdyby w tamtych dniach premierem był W.Pawlak, a J. Olszewski zajmował jego miejsce, to odsunięcie W. Pawlaka od władzy należałoby bezględnie uznać za "zamach stanu",ale odsunięcie J. Olszewskiego na takie miano już nie zasługuje.

 

Kluczem do rozwiązania tej intelektualno-intuicyjnej zagadki okazał się ten fragment notki blogera Filipa Stankiewicza, zatytułowanej: "Eureko z 3 mld zarobiło 20 mld. Niejasność zeznań Tuska", który przytaczam poniżej:

 

Eureko wywozi miliardy zł, a pracownicy PZU idą na bruk. Eureko po 10 latach od zainwestowania 3 mld zł wywiezie z Polski ponad 20 mld zł, choć uczestnicząc w procesie prywatyzacji PZU parokrotnie rażąco złamała polskie prawo ( dwa najbardziej jaskrawe tego przykłady - inwestor wchodzący do PZU miał być inwestorem branżowym a Eureko takim nie było i akcje miały być kupione za środki własne a zostały z kredytu). Mogło to być podstawą do unieważnienia umowy prywatyzacyjnej bez żadnego odszkodowania. Niestety z nieznanych powodów mimo jednogłośnej uchwały Sejmu zobowiązującej Ministra Skarbu do takich działań nic takiego się nie stało. Wprawdzie w podczas sprawowania funkcji Premiera przez Jarosława Kaczyńskiego taki wniosek został złożony w sądzie przez Ministra Skarbu ale jego następca po zmianie rządu natychmiast go wycofał.

http://filipstankiewicz.salon24.pl/156149,eureko-z-3-mld-zl-uzyskalo-20-mld-niejasnosc-zeznan-tuska

Przypomnijcie sobie wywiad J. Olszewskiego z 1995 r., w którym mówi on o bezwzględnym obowiązku wykonania uchwały Sejmowej. Dzisiajjuż mam pewność: to był blef panie mecenasie. Zagrałeś się Pan z braćmi Kaczyńskimi i ... dostałeś Pan na szczęście zdrowego kopniaka w tyłek od życia.

 

Pański minister MSWiA wcale nie musiał wykonać tej skandalicznej uchwały Sejmu. Pan miał wszelkie kwalifikacje zawodowe i kredyt zaufania u narodu, żeby przeciwstawić się tej presji, którą uczyniono na Pański rząd, w celu zabezpieczenia sobie czasu dla przygotowania i poddania pod dyskusję swój wariant uchwały lustracyjnej.

 

Jeszcze rozumiałbym niedoświadczonego Pawlaka, tłumaczącego się w taki sposób, jak pan to robi, ale nie człowieka zprofesjonalnym prawniczym wykształceniem i wieloletnim doświadczeniem w prowadzeniu spraw tykających się tej delikatnej materii. To Pan włączył zielone światło dla mściwych działań braci Kaczyńskich.

 

W tej sytuacji, Jan Olszewski ponosi odpowiedzialność za dwie rzeczy:

 

1. Powstrzymanie procesu dekomunizacji Polski.

 

2. Zafałszowanie procesu lustracji.

 

No cóż! Chyba mogę udzielić odpowiedzi na tytułowe pytanie:

 

To co zrobił Jan Olszewski można nazwać zamachem stanu, a to co zrobił Wałęsa i reszta było w tej sytuacji tylko i wyłącznie grą "w dupaka".

waldemar.m
O mnie waldemar.m

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka