Nawet najbogatszy kraj, po przestawieniu na lewicowe tory pogrąża się w problemach finansowych i ekonomicznym maraźmie. Widać to na przykładzie Rosji - w 1913 roku kraju rozwijającym się tak dynamicznie, że doradcy Cesarza Niemieckiego ostrzegali:"Jeszcze 2 do 5 lat tak szybkiego bogacenia się, a atak jakiegokolwiek państwa na Rosję będzie niemożliwy". Propaganda komunistyczna nauczyła nas wierzyć, że Rosja carska to bida z nędza, jakiej nie znał świat. Równocześnie trudno było dostać jakiekolwiek dane na ten temat. Po przejrzeniu ich, oraz notek emisariuszy zachodnich w Rosji, uderzyć może czytelnika ciężki szok. Otóż, Rosja "na godzinę przed I wojną światową" to dzisiejsze Chiny, ogromny eksporter zbóż, drewna, paliw, surowców, z gwałtownie rozwijającą się produkcją własną. Jeśli ktoś myśli, że było to epicentrum zacofania i głodowych płac, jak to nas przekonują podręczniki - wyrzuć te książeczki, chłopie, stalinówa-mamusia Michnika je dobierała. Do Rosji sprowadzano falami(!) robotników brytyjskich, walijskich, specjalistów francuskich i niemieckich. Płace w Petersburgu rzucały na kolana Polaków, a i Niemcy mogli ich pozazdrościć. Rok po roku, zwłaszcza po reformach Stołypina, zamordowanego przez komunistów(bo robotnicy i chłopi bogacili się dzięki nim zbyt szybko i komuniści tracili rynek zbytu na swoje bajki) Rosja pięła się do przodu.
Klęska w wojnie z Japonią o koloniie na Dalekim Wschodzie nie była żadnym ciosem. Nie zginął nawet ułamek procenta poborowych, flota, rozbita na dalekim wschodzie wskutek blokady brytyjskiej, została prawdopodobnie(ach te spiski!) wysłana celowo na zatopienie, zamiast na żletki, bowiem generalicja dążyła do wymiany na nową generację jednostek, a tylko topiąc ją w tak poniżających okolicznościach mogła być pewna, że władza sypnie wystarczającym groszem.
Bzdurą jest także "podskórne wrzenie" społeczeństwa. W rzeczywistości rosyjski naród był oazą spokoju w ówczesnym świecie, pewnym swego, śmiało dążącym do coraz większej emancypacji ekonomicznej. Gdy odrzucić głupawe "podręczniki historyczne", zatwierdzane przez komunistów bądź socjalistów od wieku już, a spojrzeć na zwyczajne chłodne dane, to okazuje się że największym wrogiem lewaków w Rosji był Rosyjski chłop, robotnik i drobny przedsiębiorca. Wszyscy oni - na jednym jadąc wozie, bogacili się coraz szybciej i żadnego raju na ziemi nie chcieli. Nienawiść zresztą była wzajemna. Chłopi masowo wyławiali komunistów i dostarczali ich władzy, robotnicy patriotycznie inflirtowali związki zawodowe dla Ochrany, a przedsiębiorcy wspierali w tym jednych i drugich.
To katastrofa wywołana przez Niemcy, ich atak na Rosję, następnie zainstalowanie przez nich na terenie Rosyjskim supernowocześnie jak na owe czasy zorganizowanych i wyszkolonych grup terrorystycznych nazywających się później "bolszewikami", "mienszewikami" i jak się tam jeszcze zwali - spowodowała upadek Rosji. Gdyby nie one, Petersburg byłby dziś prawdopodobnie najważniejszym miastem świata, zaś Rosja miałaby mieszkańców, wraz z zasiedloną azją centralną i ukrainą, nie 160mln, a conajmniej pół miliarda.
Cóż, stało się jak się stało, "obrońcy uciśnionych" przejeli strzałami w tył głowy władzę w Rosji, i ojczyzna chłopów i robotników stała się tematem żartów o nędzy, głupocie i zakłamaniu na następnych sto lat. A mogło być tak pięknie -wystarczyło wyeliminować w porę lewactwo..


Komentarze
Pokaż komentarze (14)