Marcin Maciejewski Marcin Maciejewski
21
BLOG

15 lat minęło

Marcin Maciejewski Marcin Maciejewski Polityka Obserwuj notkę 0

 

        "Jędruś, ran Twych całować nie godnam..." - przeczytałem wczoraj na sms-owym forum w "Szkle Kontaktowym". Co prawda, to prawda. Nie godni my!

        Nie miałem jeszcze okazji świętować a jest przeto co. Co to był za bal.

        Sielanka, idylla, utopia, fantastyka i co jeszcze chcecie. Samoobrony "piętnastka". Sam mistrz i dyrektor - Andrzej Lepper dobrze wie ile wysypał zboża na tory, sam wie ile nam zasponsorował blokad, etc. My tez wiemy. Nie wiemy właściwie tylko ile było seansów w solarium. Ale to chyba mniejszej rangi sprawa. A jaka kariera.

        Fanfary i gromkie brawa, a w centrum On. Lider ze łzami w oczach. Wzruszony, mój Ci On, nieograniczony przywódca mas pracujących, prekursor myśli rolniczej. Z kwiatami, wieńcami, podarunkami, malutkimi upominkami... właściwie z czym popadło, buziaki i całusy. Witany, a wokół wpatrzone nań okrągłe buzie, czerwone polika... I zazdrość wszystkim. To On. Grać orkiestra, grać!

        Nie dyletant, choć dla mnie od zawsze passe, stał w centrum, no bo gdzie. Obok "wykształciuch" pasów - Maksymiuk, dalej Renata z k... w oczach, a w następnym rzędzie widmo Łyżwińskiego.

        No i ba! Nie dość tego. Krawaty, chorągwie, sztandary. Nieskrępowani z uśmiechem od ucha do ucha. W świadomości "czołem wodzu", żadne tam "spieprzaj dziadu". Nie, nie! Feta na całego. Uczta doktora honoris causa z Kijowa, dawnego kierownika PGR-u. Ale jaka kariera! Jaka, och, jaka!

        Taki mały fenomen żenady. No ale kto nic nie robi, nigdy się nie myli. Nie tak dawno dziwił nam się Andrzej, jak to tak można zgwałcić prostytutkę. "Ha, ha" - szydził. To tak jakby niewskazany był pożar u strażaka, albo lepsze: włamanie do domu złodzieja. Zaskoczony. Bajroniczny, buntownik z nutką melancholii. "Warchoł" Kaczyńskiego. Nie piszę imienia którego, bo sam już nie wiem, czy to ten od hymnu IV RP, czy od pomylonych flag na masce samochodu.

        Ciągle myśle co za obciach. Taki szmat czasu. Blee... Co z nami do jasnej cholery. To jak przy widoku dziesiątego płotka, potknąć się o dziewiąty. Gloria panie Andrzeju.

Do meritum. Gamoniowaty uśmiech. Szyderstwo i kpina. Odszedł Belcerowicz. A teraz: ani roku dłużej. Czas na Ciebie Andrzeju.

        Już czas...

 

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka