Ot, prawda właśnie. Z nadzieją czytałem artykuł, przetłumaczony rzecz jasna, z włoskiej „La Stampa”. Z nadzieją, na co? Nadzieją, że ktoś otworzy nam oczy. Dawno już pisałem (na blogu WP), że w Polsce próbują nam pomóc media. Nic z tego. Nieporadnie. Do pracy wzięli się Włosi. I proszę. Przemawiają obiektywne strony. Ludzie, którzy za żadne skarby nie są wplątani w naszą, zbagniałą rzeczywistość. Naszą otoczkę manipulacji i sterowania wszystkim ponad wszystko.
Liczący się dość mocno, włoski dziennik nie szczędzi słów. Jesteśmy sterroryzowani i nieszczęśliwi. Dziennikarz Enzo Bettiza słusznie, z pełnym spokojem wytyka naszą ślepotę i błędy. Mam wrażenie, że wtyka się za to nutka współczucia. Pisze, że w Polsce trwa wojna na donosy i archiwa komunistycznych służb. Polskę nazywa miejscem "wszechwładzy" braci Kaczyńskich, Radia Maryja i IPN. Zabójcze okazują się ataki naszego rządu na „muszkieterów” Solidarności. Odczucie haniebne i żenujące. Ludzie, którym zawdzięczamy demokrację i wolność muszą czuć skrępowanie i obawę przed ewentualnymi nalotami niepohamowanej maszyny rządowej.
"Niewątpliwie nacjonalistyczno-populistyczny rząd oraz komuniści, ci prawdziwi i chronieni, którzy nienawidzą Europy, będą starali się w maksymalny sposób wykorzystać fabrykę teczek, by zdyskredytować polskie przejście do demokracji i narodowej suwerenności". Słowa ludzi z innej beczki, ludzi, których nasze sprawy mają g… obchodzić, wpieprzają nam się w środek naszego brudnego, skompromitowanego życia, tylko po to, żeby pokazać sfrustrowane i karłowate, nawet dosłownie, towarzystwo polityczne, oparte na populizmie, kłamstwie, obłudnie kierowanym stanowiskiem politycznym.
Ups, przepraszam. Żart. Z sumieniem można się dogadać. Ale nie wyczuwam dozy radości z szyderstwa zachodu. Nie umiemy sami obracać wszystkiego w kpinę. Bo i po co? Czytam różne opinie i widzę wypowiedzi nastolatków: „mam 19 lat, życie przede mną! W du… mam teczki z PRL-u…” I jak tu się nie zgodzić?
Szkoda, że sami nie potrafimy zauważyć kulawej rzeczywistości, wykreowanej przez grupę zagorzałych lekkomyślnych „politykowiczów” niemających wiele wspólnego z realiami codzienności. Gdy piszę, że mamy rząd do d… banda hipokrytów nazywa mnie patałachem zakochanym w liberalnej polityce Platformy. Ale, w kim mam dzisiaj się kochać? Idiotyzmie komunistów, czy durnej koncepcji paralityków? Po wyborach Polska triumfowała, a zachód płakał i współczuł… Dzisiaj to my szlochamy, zresztą zachód też, tylko, że ze śmiechu. Nawet oni pokazują nam, co robić. Nie dorośniemy do demokracji, a w prasie nadal będzie się gulgotać z kartofli w polskim wydaniu.
Marcin Maciejewski


Komentarze
Pokaż komentarze