Wczoraj posłyszałem fragment wywiadu, w którym Jan Rokita użył w zdaniu zwrotu: „cofać się… do tyłu”. Sprawa jasna, trudno się cofnąć chociażby w bok. Ale myślę sobie, że nie bez powodu padły kluczowe, choć błędne, słowa.
Hanna Gronkiewicz-Waltz, notabene. I co teraz? Minister Dorn obudził moją złość bardzo mocno. Przeglądając forum, zorientowałem się, że nie tylko moją. Ziapał, że członkini PO traci właśnie mandat, bo złamała prawo. A g…. mu do tego. Nie On, ani tym bardziej premier, czy prezydent Kaczyński, nie będzie o tym decydował. Od tego jest Naczelny Sąd Administracyjny I i II instancji. Po drugie, dopóki sąd nie uzna, że należy przeprowadzić nowe wybory, decyzje wydane przez Gronkiewicz-Waltz mają moc obowiązują, z racji domniemania legalności.
Plan nowych wyborów, według mnie, jest złym rozwiązaniem z jednego istotnego powodu. Oczywiście, prawo prawem i to jest najważniejsze. Dura lex, sed lex. Skoro łamiemy prawo, to wylatujemy. Ale aż prosi się odnieść do „taniego państwa”. Wybory w samej stolicy (odbyłyby się dwie tury rzecz jasna) będą kosztować grubo ponad 2 mln złotych, a właściwie prawie, 3 mln, czyli tyle co dworzec posła Gosiewskiego. A gdzie reszta mieścin i mieścinek, gdzie też to prawo złamano? To prawie, jakby spóźnić się z czynszem o dwa dni i wylecieć na bruk, albo za przekroczoną prędkość stracić samochód, zamiast zapłacić mandat. Dla mnie konsekwencje zbyt duże, w stosunku do znikomej szkodliwości czynu.
To jednak nie tak, jak w przypadku wojewody Wojciecha Dąbrowskiego (0,75 promila podczas jazdy rowerem). Premier broni kolegi, mówiąc, że rowerem, po jednym piwku to można. 0,75 promila to jedno „piwko”? A było trzeba nagrać i puścić w czasie kontroli drogowej policjantom. Czy Dąbrowski poinformował o swoich problemach z prawem premiera Kaczyńskiego oraz wicepremiera i MSWiA Ludwika Dorna? W rozmowie z "Wprost" najpierw powiedział, że tak. Po chwili jednak nie był już tego pewien. – „Odpowiem panu, ale później, bo teraz mam straszne zamieszanie” – powiedział wojewoda. Godzinę później skontaktował się podobno z redakcją „Wprost” i zapewnił ponoć, że przed nominacją powiadomił o popełnionym przestępstwie premiera. Decyzja sądu nie uniemożliwia mu pełnienia funkcji wojewody. Tak dla przykładu.
Ale skoro PiS chce wyborów, to w porządku. Już jestem ciekawy, jakie będą tłumaczenia posłów koalicji, gdy w stolicy znów wygra Gronkiewicz-Waltz, a tak się zapewne stanie. W końcu kasa z budżetu na zbędny cel wypłynie. Na przyszłość proponuję „przeprawić” ustawę, która jest autorstwa wszystkich. Od SLD po PO. Choć nie jestem warszawiakiem, specjalnie nieciekawy wyborów, poszedłbym na rękę PiSowi. Dziwnie zachowuje się pani prezydent, która niczym fachowcy z rządu, krzyczy, że nie odda władzy. Jak będzie trzeba to pani odda. Zapewniam.
Nie dość tego. Zabawny był przewodniczący Lepper, odnosząc się do bitwy warszawskiej. Paradoksalnie mówił wczoraj, że SO stoi na straży prawa. I przyznam szczerze, że bardzo wątpię. Mówi to człowiek, kilka razy skazany, między innymi za pomówienia, który z prawem ma raczej na pieńku, aniżeli jest jego stróżem. Trudno tu się zatem z wicepremierem zgodzić. Skoro pani Gronkiewicz-Waltz, skazana na razie tylko przez koalicję rządzącą nie może pełnić funkcji prezydenta stolicy, to panu Lepperowi z teką ministra i na fotelu sejmowym też podziękujemy.
Donald Tusk, też niepotrzebnie, wdaje się w zbędne dyskusje. Zamieszał totalnie z deputowanym Saryuszem-Wolskim i powinno mu wystarczyć. Teraz dorzuca do pieca, sądząc, że właściwie to nic się nie stało. Otóż stało się. Może to naprawdę mała plamka, ale dzięki głośnym skrzekotom posła Gosiewskiego, czy premiera Kaczyńskiego, sprawa robi się poważna i trzeba przyznać się do błędu. Fatalny wstęp. Durna sprawa i zamieszanie kłopotliwe.
Co ważne, dzisiaj pojawił się nowy sondaż OBOP-u. Prowadzi PO przed PiSem, ale nie każdemu się ten stan rzeczy podoba. Słyszałem już głosy, że ten ostatni test z GW był lepszy i na pewno prawdziwy. Skąd ta myśl zapytałem? „Bo tam prowadzi PiS!”. No i się zamknąłem.
I jeszcze jedna warta zauważenia sprawa. Sejm przyjął budżet. Te skapciałe 40 mln, o których nie mogę przestać wspominać jednak przeznaczono na Świątynię Opatrzności Bożej. A skąd? Ano… z ZUS-u. Emerytom gratulujemy zatem podwyżek! Podziękujcie na mszy w niedzielę.
„A ja Wam na to, gest Kozakiewicza”.
Marcin Maciejewski


Komentarze
Pokaż komentarze