Ale PiS dziś płacze… Oj płacze. Trybunał Konstytucyjny orzekł wygaśnięcie mandatów za niezgodne z ustawą zasadniczą. Znaczy to nie mniej, nie więcej, jak tyle, że między innymi Hanna Gronkiewicz-Waltz na przekór rządzącym, nadal, bez niepotrzebnego „ziapania” pełni funkcję prezydenta stolicy. Nie można samorządowca usunąć z fotela za SPÓŹNIENIE SIĘ ze złożeniem oświadczenia. Inaczej, rzecz jasna, będziemy traktować tego, kto w ogóle go NIE ZŁOŻYŁ, albo celowo ZWLEKA. Boli to cholernie, fanatyków PiS-u, co wywnioskowałem czytając między innymi internetowe fora, przeglądając komentarze i słuchając przeróżnych wypowiedzi w telewizji. Zwrot „od dnia wyboru” jest niejednoznaczny. Zdanie pani Ewy Łętowskiej budzi niepokój wszystkich tych, którzy już widzieli „koalicyjną” twarz w fotelu p.o. prezydenta Warszawy. Politycy wypuścili byle-bubla, a teraz robili w portki, żeby przypadkiem nie stracić fotela. Heroicznie murem, po przeciwnej stronie TK, stoi cała ekipa Kaczyńskiego. Nie pierwszy raz podważa się, zresztą niezależne „ciągle jeszcze” sądownictwo. PiS-owi, wydaje się, pozostał tylko śmiech przez łzy. Żenujący przepis, uchwalony, jak nie tak dawno pisałem, przez wszystkich, także przez Platformę, staję się teraz pośmiewiskiem. Problem jest taki, że Kaczyński i Dorn już dawno stwierdzili nieważność decyzji administracyjnych Gronkiewicz-Waltz. Grzecznie, podobne zdanie sugerował wojewoda mazowiecki, cały PiS i oczywiście premier Lepper, który krzyczał odważnie: „Samoobrona stoi na straży prawa”…
Żałosne.
A co teraz Panowie? Przecież nie nowe wybory…


Komentarze
Pokaż komentarze