A jednak my! Wielka euforia i radość, łzy w oczach milionów Polaków. Trzecia, co do wielkości impreza sportowa odbędzie się w naszym kraju.
Stoimy przed wielką szansą. Dziś nie czas na polityczne dyskusje i sprzeczki, chociaż wyłamał się już jako pierwszy eurodeputowany Samoobrony – Ryszard Czarnecki. Wspomniał, że decyzja taka, a nie inna to „wielki sukces rządu i narodu polskiego”. Ale którego rządu? Ministerstwa już świętują, tak jak po medalach siatkarzy, szczypiornistów, pływaków, po kryształowej kuli Małysza, po historycznym zwycięstwie z Portugalią, etc.etc. A nie mają czego. Plan w gruncie rzeczy wyszedł przede wszystkim od samego Michała Listkiewicza, a poparcie rządowe otrzymaliśmy, jak dobrze pamiętam, od Marka Belki dawno temu. To przede wszystkim sukces grupy ludzi, którzy włożyli w ten projekt masę pracy, zaangażowania, wyobraźni i chęci… To sukces, trochę „zdegradowanego” problemami korupcyjnymi prezesa PZPN…
Do realizacji mamy kawał czasu i do diabła roboty. Michel Platini otworzył nam furtkę do piłkarskiej Europy i teraz nie pozostaje nam nic innego jak przez nią przejść.
… i wiara, że sobie poradzimy!


Komentarze
Pokaż komentarze (2)