W niejednej już sondzie wyczytałem, że prawie połowa głosujących uważa przeciągnięcie „nicejskiego” systemu głosowań, za sukces. Brednie Kaczyńskiego, że ten system jest lepszy niż „pierwiastek” są żenujące. I nie sądzę tak tylko, dlatego, że wyczytałem hałaśliwy skrzekot na blogu Rafała Ziemkiewicza, czy Łukasza Warzechy.
Przegraliśmy. Tak po prostu. Została nam trwająca do 2017 roku niepewność. Dzisiaj lepiej być nie może, ale Niemcy myślą bardziej perspektywicznie… a My? Co nam pozostało?
Przywódcy państw UE uzgodnili, że do 2014 roku będą obowiązywały dotychczasowe, korzystne dla Polski zasady głosowania w Radzie UE jakie przewiduje Traktat z Nicei. Ten traktat, za który niegdyś umierał Rokita. Dopiero potem zacznie obowiązywać system podwójnej większości państw i obywateli z eurokonstytucji. Przez trzy kolejne lata, do 2017 roku, każdy kraj będzie mógł żądać powtórnego głosowania w systemie nicejskim i jeżeli zbuduje mniejszość blokującą - decyzja nie zapadnie. Będzie ciekawie.
Zwycięstwo, to piorunujące, sukces, a może umiarkowana radość. Chyba nie. Lepszy styl prowadzenia negocjacji dałby nam solidne zwycięstwo. A tak, to tylko odwlekanie tego co i tak musi nastąpić. Nokaut. Myślę że Kaczyński , który sądzi, że „Polska odniosła sukces i została znacznie wzmocniona” nie ma racji. Najgorsze jest to, że On sam o tym nie wie…


Komentarze
Pokaż komentarze